Posts tagged statystyki

Patrzcie co narobiliście

Pochwalę się, a właściwie pochwalę Was 🙂

Statystyki odwiedzalności dzień po dniu

Statystyki odwiedzalności dzień po dniu

Wczoraj znów trafiłem na stronę główną Wykopu (powiem szczerze, że naprawde bym się nie spodziewał bo wpis jak to wpis, na pewno napisze jeszcze wiele fajniejszych rzeczy, tylko czasu nie ma) i tak to wyglądało 🙂 Dziękuję wszystkim wykopującym i za wrzucenie mnie tam 🙂

Elementem projektu jest edukacja rozwojowa, czyli zwrotne informowanie Polaków o tym co robie w Rwandzie i jak tutaj jest. Pierwotnie planowałem, że odwiedze kilka szkół i wygłoszę pogadanki dla dzieciaków. Informacja by pewnie dotarła do kilkuset osób. Blog jednak powstał sponatnicznie i widzę, że skuteczność mam o niebo większą 🙂 Odwiedziliście już bloga prawie pięćdziesiąt tysięcy razy, ile to jest klas szkolnych?

Acha, polecam czytać mnie regularnie, polecam dodanie mojego kanału RSS do jakiegoś czytnika (sam używam Google Readera). Stali czytelnicy wiedzą, że co chwila mi się coś przydarza. Dziś na przykład pokopał mnie prąd. Opisze to jednak innym razem.

Comments (5) »

Jakie tłumy :)

W niedzielę rano sprawdziłem sobie statystyki bloga. Odwiedzających trochę ponad siedemnaście tysięcy do tej pory. Pomyślałem sobie, że jak stuknie dwadzieścia tysięcy to może by tak jakąś małą wirtualną uroczystość by zrobić. Ale to problem na za kilka tygodni pewnie, bo dziennie przybywa 100-300 nowych odsłon. Usiadłem więc do pisania artykułu o własnej firmie w Rwandzie, opublikowałem i wyłączyłem komputer.

Przed komputer wróciłem późnym popołudniem i zacząłem od czytania RSS-ów. Jeden brzmiał znajomo, ale szybko się zorientowałem dlaczego: ktoś na Wykop wrzucił mój wpis. Miło, zwłaszcza, że trafiło na stronę główną.

Sprawdzam statystyki i… z 17 tysięcy zrobiło się 22 tysiące w ciagu kilku godzin. Prawie pięć tysięcy odwiedzin w pół dnia, dziś kolejne trzy tysiące, a dzień trwa (tzn w Polsce zapewne już trwa, tu od 20 minut jest ciemno, choć jest także godzina 18 z kawałkiem). No i co narobiliście? Imprezki nie będzie!

A tak poważnie dziękuję wszystkim odwiedziającym! Chciałbym aby Was tylu tu do mnie codziennie przychodziło (mam nadzieję, że przynajmniej część z Was tu zostanie), więc będę się starał pisać równie ciekawie. Co by tu… może jutro zaciągnę się do tutejszej armii i opiszę jak to jest? 😉

Żart, ale tak znów na poważnie piszę cały czas artykuł (poprawiam, kasuję fragmenty, dopisuję, zastanawiam się), którego boję się opublikować, bo wiem, że akurat w jego przypadku rzetelność jest wysoce, wysoce wskazana. Część z Was już na GG ode mnie się dowiedziało o co chodzi i proszę o zachowanie tego dla siebie 🙂 Kompletnie cicho sza. Nawet nie insynuujcie w komentarzach o czym mówię, bo zbanuję 😉 Myślę, że tak jeszcze tydzień czy dwa, kilka rozmów z ludźmi aby potwierdzić wszystko co jeszcze potwierdzić trzeba i podejrzewam, że znów trafię na Wykop.

) Jest tutaj ze mną i ma się dobrze.

Na wieść jak dużo Was odwiedziło wczoraj bloga, w Rwandzie wybuchła nieopanowana radość. Przy okazji chciałby zdementować plotki, jakoby Kurczak pozostał w Polsce 🙂 Jest tutaj ze mną i ma się dobrze.

Comments (9) »

Statystyki odwiedzin

Niesamowicie mi wczoraj skoczyły statystyki. Odwiedzalność na poziomie 12 osób (dokładnie przestałem już liczyć w pewnym momencie), a ilość połączeń szacuję na minimum 70.

Żeby zrozumieć co jest niesamowitego w tak wydawać by się mogło małej ilości osób, musimy na chwilę przestać myśleć o komputerach, a skupić się na realnym życiu. 🙂 Tak, to jest możliwe, spróbujmy…

Przed wyjazdem jest wiele spraw do załatwienia, do końca nie związanych z samą Rwandą. Na przykład telefon komórkowy. Jak już pisałem nie będę swojego abonamentu zabierał do Rwandy. Na szczęście Robert zgodził się go zatrzymać i zamiast swojego telefonu na kartę, będzie do dzwonienia używał mojego. Muszę też odpalić mój wrak samochodu, nie ruszany z miejsca już od 4 miesięcy i przestawić pod dom rodziców.

Musiałem też coś zrobić ze swoim mieszkaniem. Jadę do Afryki pracować za friko, więc chciałbym na tym przynajmniej nie stracić. A zastanie sterty nie opłaconych rachunków po powrocie przyjemne by nie było. Trzeba więc było mieszkanie komuś wynająć.

Tylko kto się zgodzi na wynajęcie mieszkania na tylko 4 miesiące? Tydzień temu przekonałem się, że nikt. Zapytałem kilka wybranych osób szukających stancji na BiałystokOnline, i wszyscy powiedzieli, że szukają czegoś na dłużej. Nie interesowała ich nawet atrakcyjna cena – proponowałem wynajęcie tylko i wyłącznie za opłacanie rachunków i czynszu. Moja sugestia, że po powrocie zająłbym jeden pokój, a reszta nadal mogłaby być wynajmowana, też nie spodobała się (w większości poszukujący to były rodziny z dziećmi, więc w sumie się nie dziwię).

Trochę mnie to podłamało, ale spróbowałem z drugiej strony. Sam na BiałystokOnline, Bstok.pl i na stronach Kuriera Porannego w niedziele późnym wieczorem dałem ogłoszenie o banalnej treści: „3 pokoje 56mkw, Leśna Dolina, wynajmę całość lub poszczególne pokoje. 800zł za całość” (czy jakoś tak).

I się zaczęło 🙂 Jeszcze w niedzielę miałem pierwsze telefony i zaczepienia na GG, w przeciągu pół godziny umówiłem się z trzema osobami na poniedziałek na obejrzenie mieszkania (telefonicznie infomowałem, że oferta dotyczy pierwszych 4 miesięcy, a potem warunki się zmienią).

W poniedziałek telefon dzwonił od 7 rano z częstotliwością jeden telefon co 5 minut! Umówiłem się na obejrzenie mieszkania w sumie z 18 osobami; w końcu musiałem zacząć odpowiadać, że oferta już jest nieaktualna (choć nikt jeszcze mieszkania nie obejrzał, pierwszy potencjalny lokator był umówiony na 12, a już o 10 rano skończyłem się umawiać). Na wtorek nie było sensu ustawiać spotkań, bo czułem, że mieszkanie będzie już faktycznie wynajęte.

(Tu miałem zamiar rozpisywać się jak przebiegał „casting” potencjalnych lokatorów, ale odpuszczę Wam tej dłużyzny. Napiszę tylko, że z 18 umówionych osób, przyszło 12, z których 5 wydało mi się sensownych.) Ostatecznie wybrałem osobę, która pierwsza się ze mną skontaktowała: student z narzeczoną i jej siostrą. Wynajmą mieszkanie od sierpnia, a gdy wrócę z Rwandy, zajmę jeden z pokoi nadal wynajmując im pozostałe.

To już kolejne – po szukaniu laptopa – moje pozytywne rozczarowanie 🙂 Widać za mało wierzę w swoje umiejętności 😉

p.s. dziś było już 12 telefonów…

p.s 2. A te wirtualne statystyki też przedstawiają się całkiem imponująco. Już prawie 6 i pół tysiąca odwiedzin 🙂

Comments (4) »

Pół tysiąca wyświetleń w dwa dni

To chyba dobry wynik jak na start bloga, zwłaszcza, że niespecjalnie go reklamowałem 🙂 I dodać muszę, że pierwszego dnia o blogu dowiedziała się garstka osób.

Drugiego dnia napisałem o blogu znajomym z mojej organizacji, innym osobom, które też jadą na wolontariat w ramach programu Polska Pomoc i na grupie dyskusyjnej pl.pregierz. To z tego ostatniego miejsca podejrzewam, że było najwięcej wejść.

Jeszcze znajomi z „reala” i z GG i to chyba będzie koniec reklamowania bloga w sposób nie ofensywny.

btw. Ilość odsłon możecie sami śledzić: sam dół lewej kolumny.

Comments (1) »