Posts tagged śpiew

Pierwsze wideo! Nelly śpiewa!

Czas spróbować wrzucić pierwsze filmiki 🙂 Przy okazji postanowiłem zobaczyć jak je się obrabia w linuksowym programie Kino (to pierwsze podejście do tego programu, więc nie dziwcie się, że montaż przypomina filmy sprzed drugiej wojny światowej).

Na filmie można wysłuchać jak Rwandyjka (dobrze Wam znana Nelly) śpiewa  tradycyjną piosenkę. Brzmi znajomo? 😉

A tutaj, na zdjęciu sekret tego, jak Nelly nauczyła się śpiewać. Ja jej dyktowałem, a ona fonetycznie zapisała to stosując zapis, jakby pisała w kinyarwanda.

dscn5298

Muszę jednak przyznać, że i bez ściągi dobrze jej to po jakimś czasie wychodziło.

10 Komentarzy »

Rwandyjki

Dopominacie się w komentarzach i w prywatnej korespondencji no to macie. Zwłaszcza, że chętnie na takim temacie się skupię przez chwilę 😉

Wiele razy w Polsce narażając się na posądzenie o rasizm powiedziałem znajomym, że murzynki mi się nie podobają. No jakoś nie wiem dlaczego. Oczywiście rozumiałem i mogłem przyznać, że taka Beyonce czy inna pani z MTV ma coś w sobie i nie dziwiłem się jak ktoś komplementował jej urodę, ale to chyba po prostu nie mój typ. Tak się zastanawiałem czy mam wewnętrzną alergię bardziej na czarny kolor skóry czy na szerszy od mojego nos.

Teraz sądzę, że to była zwykła alergia na lakier, puder i teledyskowe odpicowanie. Takie laleczki Barbie nadal mi się nie podobają, ale tutejsze dziewczyny oczarowują. Czarna (a właściwie czekoladowa) skóra jest super, a noski wyglądają uroczo. Ich szerokość zresztą nie jest regułą, wszystkie za to mają duże wesołe oczy i duże usta. Może nie będę się rozwodził nad wyglądem, a po prostu pooglądajcie sobie zamieszczone zdjęcia. Od razu uprzedzę, że z Rwandyjkami jest jak i z Polkami – nie wszystkie od razu musza być ładne i wszystkim się podobać. Sami oceńcie.

Może tego nie widać na zdjęcia, ale to jest miss Uniwersytetu w Ruhangeri

Może tego nie widać na zdjęcia, ale to jest miss Uniwersytetu w Ruhangeri

Ktoś mnie pytał czy łatwo tu poderwać dziewczyny. Nie próbowałem, ale podejrzewam, że łatwo. Podejrzewam na podstawie ich zachowania, bo to ja tu głównie jestem przez nie zaczepiany. Nie wiem czy podryw czy zwyczajna odmienność kulturowa lub zainteresowanie muzungu. Fakt faktem, że dziwne sytuacje się zdarzają.

Schola i jej nieustanny uśmiech Mona Lisy

Schola i jej nieustanny uśmiech Mona Lisy

Ot, siedzę sobie w Paula restauracji i od innego stolika wstaje dziewczyna, dosiada się do mnie bez pytania i zaczyna rozmowę, a jej koleżanki chichoczą. Idę ulicą, też mnie któraś dziewczyna zaczepi, pozdrowi, zacznie zupełnie swobodnie rozmawiać i oczywiście na koniec (lub już po trzech minutach) musimy się wymienić numerami telefonów. Bardzo mnie dziwi zwłaszcza ta swobodność. Sam byłbym nieśmiały; zresztą potraficie sobie wyobrazić, że polskie dziewczyny zaczepiają mijających je facetów, mówią „cześć”, pytają jak się mają, dokąd idą, czy mogą iść z nimi i rozmawiają, rozmawiają, rozmawiają. Fajnie, by było, co? 🙂 A tu tak właśnie jest.

Pacifique już znacie

Pacifique już znacie

Są dziewczyny i jeszcze bardziej bezpośrednie: Juice po zapytaniu mnie o imię w kolejnych słowach powiedziała, że chce być moją żoną kiedyś i że pojedzie ze mną do Europy. Co więcej kilka z nich żartuje sobie (mam nadzieję), że jest moimi dziewczynami.

Nelly też już znacie

Nelly też już znacie

No ale może właśnie z tej Europy wynika moja niespotykana i nagła „przystojność”. Wiele razy słyszałem, że dziewczyny po prostu chcą stąd się wyrwać i życie w Europie czy USA uważają za szczyt szczęścia. Dla Europejczyka zostawią rodzinę, chłopaka, nawet męża. Słyszałem o odwiedzających Rwandę podstarzałych Niemcach emerytach i wracających do domu ze studentkami czy nawet dziewczynami co do dopiero skończyły liceum. Czy nadal takie zakochane będą, gdy już je zawieziemy do wymarzonego raju – nie wiadomo. 😉

Agathe i wyblakłego też. Wyblakły nie jest Rwandyjką!

Agathe i wyblakłego też. Wyblakły nie jest Rwandyjką!

Jest też problem tzw. sugar daddies. Bogaci ludzie z północy globu opłacają tutejszym dziewczynom czesne za liecum czy studia w zamian nieraz oczekując „wdzięczności”. Nie powiem, zdarzyło mi się słyszeć taką propozycję od jednej z tutejszych dziewczyn i tylko się roześmiałem, ale nieźle mną to trzepnęło. Na wszelki wypadek wszystkim dziewczynom mówię, że nie mam pieniędzy, jestem bezrobotny i na nic mnie nie stać (jakby nie było, mówię prawdę, choć aż tak fatalnie jak w swoich opisach się nie czuję). Nie przeszkadza im to nie wierzyć w moje opowieści.

Jest też problem AIDS. Eugen odpowiedzialny za nadzór wszystkich akcji w dystrykcie, w którym jesteśmy mówi, że 5,6% ludzi tutaj jest nosicielami HIV, a w prasie wyczytałem, że główną grupą zakażonych są dziewczyny w wieku 18-26 lat. Wśród nich nawet co dziesiąta ma wirusa. Wczoraj usłyszałem, że dla Kigali procent może wynosić aż 40.

Więc: znaleźć dziewczynę niemal na pewno jest łatwo. Tylko, że co dalej.

Tym, którym się udało, zazdroszczę. Gender w tej kwestii tu jest taki, że aż mi się płakać chce z niemocy i zazdrości. Obserwuję związki moich tutejszych znajomych, rozmawiam z nimi o nich. Moglibyśmy się wiele od nich nauczyć, zarówno faceci jak i polskie dziewczyny. Oni od pierwszej chwili związku wyglądają jakby się kochali na zabój. Żadnego strojenia fochów, żadnych niedopowiedzeń, obrażania się o zapomnianą rocznicę czy innych powodów do wymuszeń okazywania uczuć od drugiego partnera. Uczucia wyrażane są swobodnie na każdym kroku, a słowo daga kunda (kocham cię) pada bardzo łatwo i bardzo często. Stuprocentowa czułość z obu stron. Tutaj chłopak z dziewczyną jeśli już się kłócą, to o to, kto kogo kocha bardziej. I nie jest to takie polskie przekomarzanie się, widać, że naprawdę im zależy na udowodnieniu drugiemu partnerowi, że to co mówią to najszczersza prawda.

P.S. Gdy to pisałem, z jednego z bungalow machała w moim kierunku siedząca tam dziewczyna. Zakładam więc, że to tym razem do Was 🙂

11 Komentarzy »