Posts tagged homoseksualizm

Tajemnice rwandyjskich gór

Kliknij i wykop

Podoba Ci się ten artykuł? Kliknij i wykop

Od kilku tygodni Beata na swoim blogu z Zambii naprawdę nieźle opisuje swoje doświadczenia z wolontariatu, naprawdę polecam. Tyle, że jak na razie zauważyłem koncentruje się na tych gorszych stronach innej kultury. No może przesadzam, ale brakuje mi w tym jej pisaniu zachwytu.

I ja widzę inność kultury Rwandy, ale bałem się trochę o tym pisać. O drobiazgach owszem – mógłbym i nic by się nie stało, ale boję się, że po tym co opiszę poniżej zaraz zleci się tu kupa rasistów (analizuję ruch na blogu i widzę, że po moim artykule o proszeniu o pieniądze, zlinkowano mnie w kilku rasistowskich serwisach) i palcem będzie pokazywać jaki ten afrykański lud ciemny. Tymczasem im dłużej tu siedzę, tym bardziej uświadamiam sobie, że rasizm to efekt właśnie ciemnoty, tyle, że po stronie rasistów. Siedząc z dala od Afryki i trafiając sporadycznie na tylko niektóre elementy jej kultury, łatwo jest sobie wyrobić negatywne stereotypy. Jednak jak się umiejscowi te drobne elementy w całej złożoności społeczeństwa, przestaje to już tak dziwić.

* * *

Największą różnicę kulturową dostrzegłem już w pierwszym dniu gdy Paul i Agathe zabrali mnie do Kigali. Opisywałem już jakie tłumy zastaję tam każdego dnia w mieście, ale nie wspominałem, że owe pierwsze odwiedziny stolicy w tłumie wypatrzyłem dwóch chłopaków idących i trzymających się za ręce.

W Polsce wzbudziło by to co najmniej kontrowersje, żeby nie powiedzieć, że towarzyszyła by im salwa gwizdów i rzucanych kamieni. Tu jednak nikt na to nie zwracał zupełnie żadnej uwagi. Tolerancyjne społeczeństwo, pomyślałem sobie.

Po chwili zobaczyłem kolejną taką parę, ale przy trzeciej zacząłem się zastanawiać czy przypadkiem nie jest tu organizowane dziś jakieś love parade. Trzecia para to byli idący ręka w rękę dwaj policjanci. Nie udało mi się dłużej powstrzymywać ciekawości i zapytałem Agathe o co tu chodzi.

Z kolei ona nie zrozumiała o co chodzi mi gdy pytam dlaczego dwóch mężczyzn trzyma się za ręce. Powiedziała, że to tutaj naturalne. Opowiedziałem jej, że w Europie jeśli dwóch facetów zachowuje się w ten sposób, z pewnością są homoseksualistami. Z ręce trzymają się co najwyżej pary lub dziewczyny, ale nigdy żaden facet tego nie zrobi z innym facetem. Tu z kolei ją trochę zdziwiło, że dziewczyny są sobie takie bliski. Powiedziała, że owszem nic by się nie stało, ale to rzadki widok tu, choć spotykany. Natomiast w splataniu dłoni przez mężczyzn nie ma nic homoseksualnego.

Przyznam, że nie mogłem jej uwierzyć. To znaczy skoro mówi, że nie są homo, to pewnie tak jest, ale doszukiwałem się czy przypadkiem nie ma gdzieś w ich podświadomości czegoś zniewieściałego. No bo przecież facet musi być twardy, musi być macho, co nie?
Ale jestem tu już drugi miesiąc i zaczynam wierzyć, że to naprawdę po prostu inna kultura i tutaj tak jest. Bo przypadek z Kigali to nie jedyny tego typu. Facetów trzymających się za ręce widzę codziennie, więc przywykam powoli do tego widoku (choć nadal nie mogę nie spojrzeć w ich kierunku). Ba, żeby było tego mało, naturalne jest to, że stoją całkowicie objęci ze sobą, jeden obejmuje drugiego w pasie, drugi zarzuca mu ręce na szyję. Leżą sobie objęci w cieniu gdzieś na jakimś murku…

Nie jestem w stanie Wam w kilku akapitach udowodnić, że to jest zupełnie tu naturalne, nie ma żadnych podtekstów seksualnych (choć pamiętając Freuda, trzeba i pamiętać, że wszystko ma takie podteksty, nawet bułka z masłem), a wynika jedynie z różnicy kulturowej. Nie będę więc nawet próbował, bo wysiłek byłby marny. Przyjedźcie, pobądźcie, a zobaczycie i sami zrozumiecie.

Na szkoleniu nam tłumaczono, że jednym z aspektów kultury afrykańskiej jest bliskość. Dobrze to ilustruje przykład ławeczki w parku. W Polsce jedna ławka jest dla jednej osoby. Jeśli ktoś siedzi sam na trzymetrowej ławce, małe są szanse by ktoś do niego się dosiadł. Sam w takim wypadku idę szukać kolejnej.

W Afryce trzymetrowa ławka może być zapchana niemal kompletnie ludźmi, a na pewno znajdzie się ktoś, kto podejdzie, przysiądzie skrawkiem tyłka na brzegu i wszyscy inni postarają się podsunąć by zrobić mu miejsce.

Tutaj nie ma pojęcia strefy intymności, więc gdy jeden facet obejmuje drugiego, ten nawet nie wie, czemu miałby się oburzać. Bliskość oznacza jedynie, że tego kogoś lubimy. Trzymanie się za rękę, to naturalna tu rzecz, a nie jakieś „tajemnice  Rwandan Mountain” 😉

Chłopaki stoją i zastanawiają się co tu dzisiaj robić

Chłopaki stoją i zastanawiają się co tu dzisiaj robić

Są i inne aspekty bliskości, ale nie będę rozbijał się na tysiąc wątków i zostańmy przy opisie tylko powyższego.

* * *

Chcę także poinformować, że skrupulatnie czytam wszystkie znane mi blogi innych wolontariuszy, którzy podobnie jak ja wyjechali właśnie do różnych krajów Afryki. Tyle, że jakby się zmówili i wszyscy blogują na googlowskim Bloggerze, który działa dla mnie diabelnie wolno, a umieszczenie tam komentarza jest po prostu niemożliwe. Tak więc tą właśnie drogą, mając nadzieję, że i oni czytają mnie, informuję: czytam przez RSS i niecierpliwie czekam na kolejne wpisy!

20 Komentarzy »