Sezon grypowy

Nie chce zapeszyć, ale zimy zostało już mniej niż więcej, w tym roku jest jakaś wyjątkowo sroga, a ja wciąż jestem zdrowy.

Kto mnie zna, ten może potwierdzić, że w okresie od października do marca z reguły pzynajmniej raz na półtorej miesiąca leżę powalony grypą, a nawet gdy stoję to i tak cały czas smarkam, kaszlam lub mnie drapie w gardle. Moja lekarka zresztą już kilka lat temu sama się poddała i widząc mnie kolejny raz tego samego miesiąca rozłożyła zrezygnowana ręce i rzekła „kompletne zero odporności”.

Znajomi dookoła prychają i kichają. Ba, współlokatorzy chorowali już w sumie półtorej raza od kiedy ze mną mieszkają, więc tylko czekałem kiedy przejdzie na mnie. Ale nie. Grypą wymieniają się między sobą, a mnie nic nie tyka.

Na spotkaniu w MSZ okazało się, że nie tylko ja to zauważyłem. Nikt z obecnych nie chorował po powrocie ani razu.

Podejrzewam więc, że musi mieć to jakiś związek z Afryką. Moja teoria jest taka, że będąc tam na co dzień
narażonym na niezliczone bakterie, wirusy i pasożyty, system immunologiczny wszedł na na tak wysokie obroty, że teraz z naszej polskiej grypki czy anginy co najwyżej się śmieje.

1 Response so far

  1. 1

    orlinos said,

    Jak już jakoś dojdziesz do siebie zawodowo/finansowo, to pobadaj, czy nie masz jakiejś alergii. Ja do niedawna byłem zdrów jak ryb, a odkąd w rodzinie wzięliśmy sobie kota, to jestem chory co kilka tygodni, a katar mam non-stop. Ups.😦


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: