Co słychać w Rwandzie? Co słychać u mnie?

Niestety z Rwandą nie mam dobrego teraz kontaktu. Dostałem email od Roberta, dostałem kilka emaili od Innocenta. U Roberta nic nowego, Innocent mieszka w Kigali i czeka kiedy Agathe się do niego przeprowadzi po ślubie Paula z Pacifique (już jest po slubie, więc zapewne już się przeprowadziła). Schola puszcza mi sygnały i czasem dzwoni. Ale nie mówi nic konkretnego (bardzo słabo zna angielski). Tylko cześć, jak się masz, dziękuję za telefon.

Wciąż śledzę newsy z Rwandy. Ministrowie spraw zagranicznych Kongo i Rwandy spotkali się i ustalili, że będą w końcu ze sobą współpracować w rozwiązaniu kryzysu. Mam nadzieję, że się tym razem uda, bo niestety takich porozumień w historii było już kilka i nic nigdy z nich nie wyszło.

A u mnie? Akurat ze sobą mam kontakt lepszy niż z ludźmi w Nyamata, więc mogę napisać nieco więcej😉

W poprzednim tygodniu wziąłem się za siebie, stwierdziłem, że z leżenia brzuchem do góry nic nie wyjdzie i zacząłem kombinować gdzie tu i jak zarobić jakiś grosz. Wychodzi to lepiej lub gorzej, ale wychodzi.

Znalazłem współlokatora do mieszkania. Wciąż mam jeszcze jeden wolny pokój do wynajęcia i daję ogłoszenia (gdyby ktoś szukał w Białymstoku pokoju do wynajęcia, to dajcie takiej osobie na mnie namiary). Współlokator póki co wygląda bardzo ok. Nie pali (zapomniałem zaznaczyć ten wymóg w ogłoszeniu i gryzłem się jak to potem obejść, ale jak widać nie będzie trzeba), przyniósł całkiem spore głośniki i sprzęt HI-FI. Pierwsze co przy mnie puścił to Nirvana, więc bardzo dobrze🙂

Kumpel ze studiów zaczepił mnie na piwie czy nie zrobię mu małego portaliku opartego na CMS. Robieniem stron już się znudziłem i najpierw powiedziałem, że nie, ale przypomniałem sobie o swojej sytuacji finansowej i zmieniłem zdanie. Wszystko już obgadaliśmy i teoretycznie od dziś powinienem siedzieć już i dłubać.
(Gdyby ktoś też potrzebował takiego wykonawcy to chyba się już zgłaszam😉 )

Z tym samym kumplem zaczęliśmy kombinować czy nie założyć wspólnie jakiejś firmy. Od dawna chciałem otworzyć hostel, okazało się, że kumpel też. Nie było więc co myśleć i postanowiliśmy napisać do tego biznes plan.

Niestety po wstępnych wyliczeniach wyszło nam, że hostel w Białymstoku nie będzie się opłacał. Kombinowaliśmy obliczenia na wiele sposobów i ledwo udawało nam się wyjść tysiąc, dwa nad kreskę. A jeśli już na początku trzeba kombinować, to znak, że taki biznes lepiej sobie odpuścić. Pomysł hostelu więc zostawiliśmy, ale nie pomysł wspólnych biznesów. Nadal kombinujemy co by tu zrobić i już jest wstępny kolejny pomysł. Ale na razie cicho sza.

Szukam też etatowej pracy. Rozwój międzynarodowy powoli sobie odpuszczam. Większość ogłoszeń o poszukiwaniu koordyntora do akcji za granicą zawiera wymogi, których nie przeskoczę (język francuski, 5 lat doświadczenia w pracy za granicą…). No niestety. Co więcej jak na złość na CharityJob.co.uk pojawia się teraz do pięciu ogłoszeń w tej kategorii na tydzień. Jak na złość, bo jak byłem w Rwandzie, widziałem takich ogłoszeń 15-30.

Byłem na pierwszej rozmowie o pracę, która okazała się totalnym niewypałem. Pojechałem na rozmowę specjalnie do Warszawy, a na miejscu okazało się, że chociaż byliśmy umówieni, szefa nie było. Co więcej choć praca jest typu „14 godzin na dobę, cały czas pod telefonem, odpowiedzialność za niemal 300 pracowników podległych pode mną” usłyszałem proponowaną pensje 800 złotych. Brutto, na umowę zlecenie🙂 Oczywiście taka propozycja zawiera między wierszami informację „nie chcemy ciebie tutaj, idź sobie”, ale że też ludzie nie potrafią tego powiedzieć wprost. Proponowanie 500 złotych na rękę za pracę na 1,5 etatu to jak pięścią w nos.

Ale nic. To pierwsze podejście i szukać trzeba dalej. Kupuję w poniedziałki wyborczą i zakreślam ogłoszenia o pracę, przeglądam Internet. Póki co na tym się kończy, bo zawsze blokuje mnie coś w wymaganiach w ogłoszeniu. W poniedziałek jednak kumpel przysłał mi znalezioną samemu ofertę pracy na szkoleniowca, jakby uszytą pod moje doświadczenie: uprawnienia pedagogiczne (mam), doświadczenie w prowadzeniu szkoleń dla nauczycieli (no ba), doświadczenie w prowadzeniu szkoleń z obsługi systemu Windows (tak jest!), gotowość do częstych wyjazdów (im dalej dla mnie, tym lepiej; zresztą było się przecież prawie dwa lata przedstawicielem medycznym ciągle za kółkiem). Zastanawiam się, czy nie wysłać im swojego CV…

Jasne, że żartuję😉 Ogłoszenie było sprzed dwóch tygodni, więc bałem się, że już nieaktualne. Zadzwoniłem i dowiedziałem się, że mogę jeszcze wysłać swoje CV, co od razu uczyniłem. Jak nie dostanę tej pracy to już sam nie wiem🙂

* * *


Dostaję też od Was na email pomysły i propozycje co do różnych zatrudnień. Najciekawsza była propozycja pracy w wydawnictwie jako redaktor. Ale czekam też na wszelkie inne pomysły. Czyta Was w końcu niezły tłum ludzi, część z Was na pewno ma swoje firmy, ma znajomych z firmami, widzi gdzieniegdzie ogłoszenia o pracę. Pomyślcie czasem czy nic z tych rzeczy nie pasowałoby do moich umiejętności i doświadczenia i skrobnijcie maila🙂 Blog piszę, jak już wiele razy wspominałem zupełnie charytatywnie, nie zgodziłem się na przyjmowanie nawet dobrowolnych opłat od Was, co kilka razy sugerowaliście. Ale może dzięki blogowi dostanę jakąś super hiper pracę?😉


Odpowiedzi: 2 so far

  1. 1

    Sandraa said,

    Witam:) jestem drugi raz na tym blogu…. w 11LO brałam udział w świetnych zajęciach własnie z załozycielem blogu! Bardzo mi się podobały, a wręcz sama sie takim czymś zaciekawiłam! To nie jestm mój pierwszy kontakt wogle z Afryka , ponieważ 2 lata temu byłam na wakacjach w Egipcie i wiem cos tam… ale te informacje i cieawe zdjęcia pogłębiły mój zasób wiedzy!!! Myślę, że to wielkie wyzwanie jechac tak daleko… zosatwiaaj tutaj wszytko.. do miasteczka gdzie sa niezbyt dobre warunki ;mowie teraz ogólnie:) pozdrawiam i do usłyszenia

    • 2

      kkarpieszuk said,

      a tak🙂 potwierdzam🙂 bylem wczoraj w liceum aby opowiadac jak bylo w Rwandzie. zapomnialem wspomniec we wpisie, ale jeszcze pewnie cos skrobne🙂


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: