Sportowa niedziela

To była chyba najdłuższa przerwa w pisaniu na bloga🙂 Biorę się za tematy zaległe. Ktoś kiedyś pytał w komentarzach o sport w Rwandzie, więc voila. Oto co wiem na jego temat.

* * *

Pierwsze, co rzuca mi się w oczy to przede wszystkim piłka nożna, może dlatego, że każdego dnia idąc z domu do telecentrum musiałem przejść w poprzek boisko w Nyamata. Wy także kilka razy je widzieliście – pamiętacie poranną mgłę gdy jechałem na wyprawę do Kibuye? Wiec wyborczy? Boisko nie służy bowiem tylko do grania, ale także jako coś w rodzaju miejskiego placu.

Na boisku każdego dnia i niemal w każdej chwili ktoś gra w piłkę nożną. Albo dzieci, albo młodzież. Czasem rozgrywanych jest kilka meczy na raz, każdy do innej bramki, a jak bramek nie ma – gdzieś w kącie na kawałku obitej, glinianej powierzchni. Przy ważniejszych meczach z trocin usypywane są linie. Bardzo pomysłowo.

Jak napisałem boisko służy także jako droga. Dokładnie po jego przekątnej przechadzają się piesi, jadą rowerzyści, motocykliści i raz na jakiś czas samochód, aby skrócić sobie dystans od centrum do swojego domu. Ciekawe w tym jest to, że w takim skracaniu drogi wcale nie musi przeszkadzać rozgrywany właśnie mecz. Tak: pomiędzy grającymi z wielkim zapałem piłkarzami sunie sznur pieszych i rowerów. I oczywiście nikt na nikogo nie krzyczy, ale to wcale nie powinno was i mnie chyba dziwić, biorąc pod uwagę gościnność i życzliwość tutejszych ludzi. Pieszego zawsze można przecież wyminąć biegnąc z piłką.

Jest jeden wyjątek kiedy na boisko wejść nie wypada. Jeśli zawodnicy mają sportowe ubranie (koszulki w dwóch różnych kolorach oznaczających drużyny), a wzdłuż linii autu ustawieni są widzowie. Oznacza to, że właśnie rozgrywa się jakiś mniej lub bardziej ważny mecz i w takim wypadku lepiej nie przeszkadzać, a boisko zwyczajnie obejść.

Niestety dla mnie ważne mecze zaczynają się najczęściej około godziny 16:00 i kończą wraz z zachodem słońca (kolejny raz napiszę, że o 18:00). Jest to więc moment, w którym wracam z telecentrum do domu. Raz jednak postanowiłem się zatrzymać i porobić kilka zdjęć.

Żółci przeciwko zielonym

Żółci przeciwko zielonym

Gra pełna zaangażowania

Gra pełna zaangażowania

web_dscn4536

Niezły wykop

Niezły wykop

I gol! Aż jeden z widzów nie mógł wytrzymać za linią.

I gol! Aż jeden z widzów nie mógł wytrzymać za linią.

Zwróćcie uwagę na ustawienie widzów. Nie gdzieś daleko na trybunach, ale najczęściej stoją ustawieni dokładnie na brzegu boiska.

* * *


Piłka nożna interesuje Rwandyjczyków także biernie. Podobnie jak w Polsce ludzie zbierają się tutaj by wspólnie oglądać w telewizji relacje z meczów ligi brytyjskiej (angielskiej? Wybaczcie, ale nie jestem miłośnikiem tego sportu, więc się nie znam) o czym w dniu meczu zawiadamia szkolna tablica wystawiona na ulicy z napisaną kredą informacją, że dziś w takim a takim barze będzie można zobaczyć mecz Mancheser Unite (pisownia taka, jak na tablicy) czy innej drużyny. Mecze te relacjonowane są na satelitarnym kanale G Sport, którego nikt w domu nie (jeśli w ogóle ma telewizor); dlatego też wszyscy udają się do barów.

Przerwa w meczu - jeśli dobrze pamiętam - Chelsea London vs Manchester United

Przerwa w meczu - jeśli dobrze pamiętam - Chelsea London vs Manchester United

* * *


Rwanda ma też lokalną ligę, a także naturalnie uczestniczy w rozgrywkach międzynarodowych. Wiem jednak, że już odpadła z eliminacji do mistrzostw świata w RPA w 2010 roku. Czasem jednak w Kigali odbywa się jakiś ważniejszy mecz, co od razu widać. Podobnie jak w Polsce ulice są pełne ubranych w piłkarskie koszulki chłopaków dujących co sił w płucach w trąbki.

* * *


Drugim zaobserwowanym sportem – ale zdecydowanie rzadszym – jest gra w małe szklane kulki. Grają w nią jedynie dzieci. Niestety nie znam zasad tej gry, więc nic Wam więcej o niej nie napiszę. Kto był we Francji z pewnością wie o czym mówię, bo to zapewne ten sam sport, przywieziony tutaj przez belgijskich kolonizatorów.

* * *


Trzeci sport to koszykówka. Na początku zdziwił mnie jej brak. Cała NBA wypełniona jest czarnoskórymi zawodnikami, tymczasem przez prawie trzy miesiące nie widziałem ani żadnego mniej lub bardziej profesjonalnego boiska do koszykówki, ani nikogo przynajmniej niosącego taką piłkę. Dziwne, bo Rwandyjczycy są przecież bardzo wysocy.

Dopiero pod koniec pobytu zauważyłem, że na południowym obrzeżu miasta jest takie boisko, jednak nigdy nie widziałem by ktoś na nim grał. Nie oznacza to, że faktycznie nikt tam nie gra; po prostu byłem tam bardzo rzadko. Raz jeden z pracowników telecentrum powiedział mi, że chodzi tam pograć codziennie z kolegami po pracy i nawet mnie zapraszał, jednak nigdy nie udało mi się tam dotrzeć (głównie z mojej winy, bo zawsze coś mi wypadało).

* * *

I na koniec jeszcze o jednym, nie piłkarskim zastosowaniu boiska od którego zacząłem. Boisko owe służy także jako placyk treningowy i egzaminacyjny w nauce jazdy samochodami i motocyklami. Ciekawostką jest, że w Rwandzie egzamin na prawo jazdy odbywa się w każdym dystrykcie trzy, cztery razy do roku. Chętnych jest naprawdę dużo, więc boisko jest zajęte od świtu do nocy przez tłumy ludzi, masy samochodów i motorów. Co ciekawe egzamin odbywa się od razu dla wszystkich kategorii. Tak więc obok osobówek, na boisku można zobaczyć minibusy, a nawet potężne ciężarówki.

web_dscn4457web_dscn4461

Odpowiedzi: 7 so far

  1. 1

    lenrock said,

    a to boisko nie jest przez to usiane koleinami? Szczególnie przecież jak jest pora deszczowa i podczas deszczu przejedzie sobie ciężarówka lub minibus na skróty przez środek.

  2. 2

    kkarpieszuk said,

    nie🙂

    w Rwandzie bloto wlasciwie sie nie robi (jedynie delikatne gdzieniegdzie). Boisko jest ubite na kamien.

    Wedlug mnie to efekt dzialania na zmiane deszczu i potężnego slonca. Slonce rozmaka nieco nawierzchnie, ale zaraz potem wychodzi slonce i wypala to tak, jak wypala sie cegly. W wiekszosci miejsc ziemia jest taka, ze wierzchnia warstwe trzeba by rozkuc kilofem lub naprawde niezle npracowac sie lopata.

  3. 3

    Corvax said,

    http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C3%A9tanque o to ci chodzilo mowiac o francuskiej grze w kulki?:)

  4. 4

    kkarpieszuk said,

    to jednak chyba nie to. te kulki co dzieciaki maja byly malutkie, takie rozmiarow kostki do gry

  5. 5

    S4M said,

    Konrad boj sie Boga! Nigdy nie slyszales o grze w „kulki”?😉
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Marmurki
    http://fr.wikipedia.org/wiki/Jeu_de_bille

    Masz jeszcze kontakt z Rwanda? Co tam u nich slychac? Jak sie sprzet sprawuje?
    Prosze o czesciejsze wpisy

    Pozdrawiam

  6. 6

    werita said,

    A jak Ci sie podobala tamtejsza muzyka? I jak tancza? (moze juz o tym gdzies pisales)

  7. 7

    kkarpieszuk said,

    to jeden z tych zaleglych wpisow🙂 bedzie udekorowany muzyka wiec chce poczekac az bede mial szybkie lacze i opisze🙂


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: