Idą Święta

I jest tak, jak się obawiałem. Od minionego piątku jestem bezrobotnym bez prawa do zasiłku. Państwo Polskie nie da mi zasiłku paradoksalnie dlatego, że ostatnie pół roku spędziłem na przygotowaniach, a potem pracy bez wynagrodzenia w programie organizowanym przez owe Państwo.

Dziś lepiej nie zadawajcie mi pytania jak – i czy w ogóle warto – zostać wolontariuszem.

Tymczasem już jutro przeprowadzam się do swojego mieszkania, co znaczy, że koniec z jedzeniem za mamy emeryturę i trzeba będzie znów płacić czynsz, prąd, ogrzewanie, telefon i tą całą resztę. No i jeszcze święta idą. Co roku sobie mówię, że w tym roku to jeszcze nie, ale w następnym już na pewno kupię choinkę i ją ubiorę.

Wstyd pisać, ale na koncie mam 344 złotych, a w kieszeni kolejnych złotych osiemnaście i sześćdziesiąt groszy. 

web_dscn3684

Reklamy

komentarze 22 so far

  1. 1

    greg said,

    Wydaje mi się, że ze znalezieniem pracy nie powinieneś mieć żadnego problemu. Nie wiem co prawda jakie koszty życia są w Białymstoku, ale myślę, że jakąkolwiek pracę za minimum te 2 tysiące znajdziesz bez trudu. Wystarczy tylko trochę poszukać 🙂 Powodzenia!

  2. 2

    CynicznyCzytelnick said,

    Konrad, a dlaczego wrzucasz ostatnio tylko same głodne kawałki o Polsce, a nic z zaległych notek z Afryki? Wiem, że to przecież Twój blog i wpisujesz tu co chcesz, ale wydaje mi się, że większość czytelników przyciągnęły tutaj przygody w Rwandzie, a w tej chwili blog to Koradjestbezrobotny.
    Greg nie wiem gdzie ta praca za 2000zł? Zakładając nawet że to brutto!

  3. 3

    Piotr said,

    Wiecej cierpliwosci- poczatek nastepnego roku sie zbliza, to pewnie jakies oferty w styczniu znajdziesz. Dopiero wrociles, nie zdarzyles nawet dobrze sie rozpakowac, a juz narzekasz. Wiecej optymizmu.

    Szukaj np. tutaj: http://www.jobrapido.pl/?w=&l=Bia%C5%82ystok

  4. 4

    Dorota Ha. said,

    Do wszystkich, którzy mają pretensje do Konia. Ten blog to nie koncert życzeń. Konrad pisze o swoim życiu, a nie o waszych zachciankach. Pamiętajcie, że wrócił z Afryki gdzie życie znacznie różniło sie od tego w Polsce. Dajcie mu chwilę na odnalezienie się w tej szarzyźnie.

  5. 5

    TLu said,

    Afrykańczyk wracający z Europy do Afryki, pewno też powiedziałby, że musi odnaleźć się w tej afrykańskiej szarzyźnie 😉
    Z drugiej strony, by dobrze się odbić, trzeba mieć coś twardego pod nogami, np. dno.
    360zł, to jeszcze nie dno, to 12 dni jedzenia 😉
    Z punktu widzenia Państwa, to wykonałeś swoją pracę i koniec. Sam zgodziłeś się na pracę bez wynagrodzenia, więc nie wypada się za to żalić.
    Pomijając mój stosunek do Urzędu Pracy (wg mnie powinien zostać zlikwidowany), to podejście Urzędu jest słuszne, jeśli stać Cię było zostać wolontariuszem, to raczej nie kwalifikujesz się na bezrobotnego.
    Jeśli jeszcze deklarujesz w blogu, że zmieniasz mieszkanie za które sam będziesz płacił, to znaczy że dochody masz/będziesz mieć.
    Wydaj wspomnienia z Rwandy, będziesz mieć więcej na koncie.

  6. 6

    uasic said,

    Właśnie,
    mogłeś w sumie ciągnąć jeszcze kasę z reklam Google na przykład, chociaż nie wiem nawet jakiego rzędu są to sumy.

  7. 7

    tig3r said,

    uasic: Taka mała uwaga, na wordpress.com nie można umieszczać żadnych reklam. Dostajesz za darmo – nie zarabiasz, to trochę tak jak z tym wolontariatem.

    Konrad dasz radę, wbrew pozorom praca w kraju jest i z pewnością ją znajdziesz. Teraz, żeby jakoś przeżyć być może będziesz musiał pożyczyć trochę pieniędzy, ale od stycznia na pewno będzie lepiej – nie zapomnij o noworocznym postanowieniu/życzeniu 🙂

  8. 8

    telemach said,

    Myślę że rozumiem Twoją frustrację. Ale jestem przekonany, że dasz sobie radę.
    Wiesz, rada, którą ktoś Ci udzielił nie jest taka głupia. Umiesz pisać, masz wiedzę o czymś co jest egzotyczne i własne doświdczenia. Ja bym na Twoim miejscu przeredagował ten cały materiał o Rwandzie i zrobił z tego książkę. To są dwa-trzy tygodnie pracy.Serio.
    Zaoferować można jedynie produkt istniejący, ty masz go na wyciągnięcie ręki.
    Uszy do góry

  9. 9

    […] Gdyby kiedykolwiek w mojej glowie powstala mysl, aby wracac do Polski, bardzo prosze wydrukowac i podstawic mi pod nos wpis z tego bloga […]

  10. 10

    futrzak said,

    Smutne. Jesli kiedykolwiek w mojej glowie powstanie mysl, zeby wrocic na stale do Polski, to bede czytac ta notke.

  11. 11

    CynicznyCzytelnick said,

    Dorota. ale my mamy dość tej szarzyzny i smutku codziennego dnia w Polsce który w większości nas dotyka, ja przynajmniej szukałem tutaj odskoczni od tego i miło było poczytać jak żyją i radzą sobie ludzie gdzieś tam pod równikiem. Oczywiście było wiadomo, że kiedyś to się skończy i blog zmieni się w Konrada, który jest w Polsce, ale jeszcze nie teraz. W Afryce ludzie padają z głodu i żyją za 10 dolarów miesięcznie, a bohater bloga biadoli, że posiadając własne mieszkanie nie stać go na nic? Zawsze można podnająć komuś pokój, kto będize partycypował w kosztach.

  12. 12

    greg said,

    Cyniczny, praca za 2 tysiace brutto? Wszedzie taka znajdziesz, chocby w McD placa 10 zl/h brutto, w castoramie osoba wykladajaca towar na polki ma tez 10 zl/h ale netto, podejrzewam ze w innych marketach jest podobnie. Jak ktos ma aspiracje troche wieksze niz mcdonalds albo hipermarket, to znajdzie prace za wyzsza stawke.

  13. 13

    CynicznyCzytelnick said,

    Aha, a świstak z łyżką zawijają w sreberka i mówią niemożliwe! Pokaż mi gdzie od ręki można w Polsce dostać tą pracę za te 2000zł, niech będzie nawet brutto. 10zł netto w markecie, a to dobre! Takie Netto czy Biedronka ostatnio zaczęły nawet podawać kwotę zarobków w ogłoszeniach i stoi tam 1400zł brutto

  14. 14

    manto said,

    zebranie i przeredagowanie materialu na ksiazke, to jedno, a znaleznienie
    wydawcy i caly cykl wydawniczy to drugie – bo to trwa… Sprobuj moze najpierw
    uderzyc do jakichs lokalnych gazet… napisz artykul albo cykl artykulow
    i zaproponuj to komus… sprobuj i do gazet ogolnokrajowych, czemu nie?
    kilka ostatnich miesiecy Twojego zycia to egzotyczna przygoda, ktorej
    wiekszosc Polakow nigdy nie doswiadczy – sprzedaj to…
    to nie musi byc nawet o Rwandzie, z tego co tu czytam, masz wiedze o Afryce
    wieksza niz przecietny Polak – wykorzystaj to… wierszowki z malych gazet, to
    moze i gowniane pieniadze ale zawsze cos na poczatek, dadza Ci kopa motywacyjnego
    i punkt zaczepienia w przyszlych rozmowach z wydawcami 🙂 ….

    pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki….

  15. 15

    Piotr said,

    Samodzielne wydanie ksiazki to ciezka sprawa- trzeba zainwestowac niemale pieniadze.
    Najlepiej pisz do gazet i wydawnictw prezentujac swojego bloga. Im wiecej maili, tym lepiej. Mysle, ze znajdzie sie ktos, kto uzna, ze warto go wydac w formie ksiazkowej. Jednak na pewno czeka Cie sporo pracy- ksiazka musi byc bardziej spojna. Powinienes tez zadbac o wiele artykulow, ktore nie ukazaly sie w necie- powinno to zdyscyplinowac czesc licznych czytelnikow do kupna ksiazki.

    Co do pracy to wcale nie jest tak latwo znalezc cos konkretnego z miejsca. Z punktu widzenia osoby pracujacej- to drobnostka, ale niech taki pracujacy sprobuje pochodzic za nowa praca a okazuje sie, ze praca od reki za wiecej niz 1600 brutto to nie taka latwizna.
    Konradzie- ogranicz wydatki, daj sobie 2 miesiace na szukanie pracy a pewnie cos z tego wyjdzie.. Pozagladaj do lokalnych redakcji prasowych, do portali internetowych- potrafisz pisac interesujaco. Moze kto przystanie na zatrudnienie Cie na stanowisku redaktora.

  16. 16

    Axtil said,

    No fajnie, z tego co czytałem miałes własną działalność, zakonczyłes ją i pojechałes do Rwandy jako wolontariusz……wracasz i czego oczekujesz? ze Ktos da Ci prace bo byłes wolontariuszem? Byłes tam 3 miesiace na koszt Panstwa, za wykonywaną prace mogłes tam mieszkac, jesc i polatac samolotem…mało? Oprócz pracy miałes okazję poznac tamtejsza kulture, zwyczaje w taki sposób ze wiele wiele osób Ci zazdrosci i tez by tak chciało….to tez mało? Swoją robote zrobiłes, zreszta taką do której zgłosiłes sie dobrowolnie. Niestety to nieobliguje Cię do lepszego traktowania. Czyzbys uwazał sie za wyjątkowego? Ze teraz po powrocie powinni inni zasypywac Cie ofertami pracy i nosic na rękach? Chyba troszkę nieodpowiedzialnie zadecydowałes o wyjzdzie. Czy zgłaszając sie jako wolontariusz myslałes co bedzie gdy wrócisz? Dlaczego sie nie zabezpieczyłes? Pomyślałes ze jakos to bedzie i ze sobie dasz rady? jak tak to nie narzekaj na zaistniałą sytuacje. Czyzbys przed wyjzdem nie wiedział jak jest w Urzedzie Pracy? Miłes własną dzialalnosc i musiałes o UP sie otrzec wiec nie pisz tak jakbys pierwszy raz był w Polsce i nie wiedział jak jest- zreszta jak w kazdym innym Panstwie. Naprawde nie zorientowałes sie przed wyjazdem co bedzie z zasiłkiem gdy wrocisz z wolontariatu? Jak tak to przepraszam Cie Konrad ale mimo ze zrobiłes w Rwandzie niezłą robote tak postopiłes bardzo bardzo nieodpowiedzialnie i naiwnie. Mimo wszystko nie marudz i bież sie za jakąs robote , co drugi sklep potrzebuje sprzedwców itp, na poczatke 1200 dostaniesz, pomysl o własnej działalnosc ale nie marudz i nie psiocz. Trzymam kciuki 😉

  17. 17

    TLu said,

    Nie ma problemu z pracą dla Konrada w Białymstoku, więc wszelkie Wasze rady są nie na miejscu. Uważny czytelnik powinien zauważyć komentarz Konrada:
    „moja siostra jest szefem w agencji pracy (raczej nie krzaku bo juz od dawna) wiec jak cos to prace pewnie mialbym dosc szybko 😉 ale wole sam znalezc i poki co nie intersuje mnie zadna inna jak w czyms miedzynarodowym. organizacje pomocowe bylyby miodzio :)”
    Co do wydania książki, to akurat nie jest to problem. Drukarnia cyfrowa wydrukuje i oprawi nawet jeden egzemplarz. Jaki problem zamówić u Konrada książkę, wpłacić kasę. Konrad uzbiera np. 10 zamówień i wydrukuje. Jedyny problem z kolorowymi zdjęciami, ale to co najwyżej podniesie cenę o ok 2-5zł. Finalnie koszt druku i oprawy to ok 10-15zł za książkę w miękkiej oprawie, do 100 stron formatu B5. Do tego dedykacja autora i kupujemy po 30zł. Ale tego za autora nie zrobimy. Możemy jedynie pomóc mu w składzie (by wyglądało książkowo a nie z Worda )i znalezieniu taniej a dobrej drukarni.
    Konrad pisz a ja się przypominam

  18. 18

    kkarpieszuk said,

    ta, pamietam o Tobie 🙂

    co do sprzedawania samemu ktos wie jak to jest pod wzgledem prawnym? jak znam zycie musialbym znow uruchomic dzialalnosc i placic co miesiac te 800zl ZUSu

  19. 19

    TLu said,

    Szara strefa polega na umowie pomiędzy dwoma podmiotami bez udziału urzędnika 😉
    Po drugie jest pewna kwota, która nie podlega opodatkowaniu. Inne rozwiązania (legalne) napiszę Ci w emailu.

  20. 20

    kkarpieszuk said,

    mialem wlasna dzialalnosc gosp i pamietam jak to jest. jesli cos ‚nosi znamiona stalej i zorganizowanej dzialalnosci gospodarczej’ podlega rejestracji, a jak rejestrachi to i podatkom i zusom. a sprzedaz ksiazki tak bedzie wygladac. blog jest nieco popularny, a ja jesli chodzi o podatki to jestem pechowcem, wiec szara strefa odpada 🙂

  21. 21

    Janusz Lis said,

    Brat sprzedawał swoją książkę w sieci i z tego co pamiętam rozliczał się normalnym PITem, na pewno nie rejestrował działalności gospodarczej. Spytaj go, może Ci coś poradzi.

  22. 22

    sie drodzy państwo zaczytałem choctemat już troszke stary…


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: