Budki telefoniczne

W Rwandzie nie ma żadnych budek telefonicznych. To znaczy są wiszące gdzieniegdzie na ścianie, ale teraz puste. W środku telefonu nie ma. Kiedy zniknęły, nie wiem. Przypominam sobie, że w filmie „Shooting dogs” główny bohater dzwoni z takiego naściennego telefonu do Europy.

Jak wiecie jednak, nie wszyscy mają telefony komórkowe. A czasem gdzieś zadzwonić trzeba. Natura  nie znosi próżni, zatem w Rwandzie można zobaczyć ciekawe zjawisko. Na ulicach stoją chłopcy przy wysokich barowych stołkach, na których stoi telefon wyglądający jak zwyczajny telefon domowy. Jeśli się znajdzie klient, podchodzi, dzwoni, a potem zgodnie z czasem połączenia wyświetlonym na ekraniku uiszcza chłopcowi opłatę. Aparat jest bezprzewodowy, więc jeśli trzeba chłopak telefon może przynieść kilka metrów do klienta. Gdy byłem w Ruhengeri i jechałem już busem do kolejnej miejscowości Kinigi, kierowca przytrzymał się przy takim stołku. Zawołał chłopca, a ten podał mu aparat prze otwartą szybę. Kierowca zadzwonił gdzie trzeba i pojechaliśmy dalej.

web_dscn5395

W Nyamata jest tylko chyba jeden taki aparat, zaraz koło przystanku autobusów. Zdjęcie przedstawia właśnie nasze miasteczko. Natomiast w samym Kigali stołek stoi praktycznie na każdym rogu ulicy. Ile osób z nich korzysta, trudno mi powiedzieć. Widziałem takie sceny kilka razy w czasie mojego pobytu w tym kraju, choć przyznać muszę, że telefoniści przez większość czasu raczej się nudzą. Przez porównanie jednak powiem, że w Polsce aby ktoś korzystał z budki nie widziałem już chyba z rok. My jednak mamy więcej telefonów komórkowych.

%d bloggers like this: