Oduczanie

Zauważyłem, że przez ostatnie trzy miesiące z delikatnym hakiem oduczyłem się kilku rzeczy, bez których jak dotąd myślałem, mniej lub bardziej nie potrafiłbym żyć.

Oduczyłem się imprezować. Dotąd uważałem weekend bez wyjścia co najmniej do baru za weekend stracony. Tu co prawda w barze siedzę codziennie😉 ale jak się być może domyślacie, to nie to samo.

Oduczyłem się oglądać telewizję. W Polsce ekran zapalał się zaraz po pobudce, włączałem TVN24 by – jak teraz sobie myślę – popsuć sobie resztę dnia. Zacząć dzień od wpatrywania się kolejny raz w te same, nadąsane gęby. Po pracy były seriale komediowe, różne wiadomości, a dzień kończył się w łóżku z włączonym którymś z kanałów Discovery i nastawionym automatycznym wyłączeniem za godzinę, gdy już zasnę. Ludzi bez telewizora bez ogródek nazywałem dziwakami, często prosto w ich oczy.

Przed chwilą sobie pomyślałem, że przez ostatnie trzy miesiące telewizję oglądałem łącznie może przez 3 godziny. Z czego godzinę zajęło mi wpatrywanie się w wystąpienie Mugabe – prezydenta Zimbabwe.

Oduczyłem się myśleć o pieniądzach. Co prawda kontrola budżetu MSZ i ostatnia akcja zbierania wpłat jako tako o pieniądzach mi przypomina, ale przestałem się martwić o nie. Przed wyjazdem bardzo doskwierała mi świadomość, że po trzech miesiącach mój stan konta nie zmieni się ani o złotówkę, ale teraz zupełnie się tym nie przejmuję. Może to źle, może dobrze. Nauczyłem się jednak naprawdę doceniać, że pieniądze nie są najważniejsze.

Oduczyłem się mówienia po polsku. Nie do końca dobre jest to sformułowanie, ale chodzi mi o to, że do tej pory nie potrafiłem sobie wyobrazić jak można wyjechać z Polski i z nikim długimi tygodniami nie rozmawiać w ojczystym języku. Zastanawiałem się, czy taka osoba zaczyna także myśleć w obcym języku.

Teraz wiem, że nie jest to wcale takie straszne. Język stał się nieco bardziej narzędziem niż aktem patriotyzmu czy komfortem psychicznym. I wiem już, że choć każdego dnia mówię mieszanką angielskiego, francuskiego i kinyarwanda, wciąż myślę po polsku.

Oduczyłem się też mniejszych rzeczy. Już wiem, że aby się wykąpać wcale nie jest potrzebna ciepła woda, ani, że każdą wolną chwilę trzeba zabijać za pomocą zawartości lodówki.

Co ciekawe, jeszcze rok temu jakby mi ktoś powiedział, że nie będę pił alkoholu i spędzał weekendów w barach, jakby dodał, że będę mieszkał bez telewizora w domu, ale za to z karaluchami, pająkami i całym innym robactwem, powiedziałbym, że to niemożliwe. I zapytał: po co w takim wypadku żyć.

Tymczasem teraz tak żyję i podoba mi się to bardziej niż stare życie. Całkowita zmiana wszystkiego. Chciałbym gdzieś jechać dalej, a nie wracać do Polski.

Właśnie. Oduczyłem, czy jedynie musnąłem inną opcję? Niestety chyba to drugie: za tydzień znów będę miał lodówkę, telewizor i znów będzie polski weekend.

Ale i tak warto było. Czasami nachodzi mnie taka myśl, że gdybym nigdy nie wyjechał do Rwandy, ale jakimś cudem miałbym świadomość tego co tak naprawdę przez to przegapię, wpadłbym w depresję i zwątpił w dalsze życie w ciągle tym samym schemacie: dom –  praca – obiad – impreza. To wszystko tutaj, te całe doświadczenie, ta cała alternatywność, są takie piękne! Żal mi Konrada, którego by to wszystko przypadkiem ominęło.

dscn5176

Odpowiedzi: 8 so far

  1. 1

    Webi said,

    co za zdjeeeecieee, rece w kieszeni przy kobietach?🙂

  2. 2

    Czytelnick said,

    Ciekawe spostrzeżenia, wyjeżdżał Konrad z zaścianka Polski (sorry za dosadność), a wraca Conrad z otwartym umysłem na świat. Podoba mi się ta przemiana.

    Konrad – imię męskie pochodzenia germańskiego. Wywodzi się od słowa kuoni oznaczającego „odważny”, „śmiały”, oraz raat oznaczającego „radę”, „rozkaz”. Imię rycerzy i książąt, przywędrowało do nas w średniowieczu z Niemiec.

  3. 3

    tig3r said,

    Może za wcześnie na takie słowa, ale tak jakoś smutno. Szczerze powiedziawszy chciałbym żebyś tam jeszcze został. Każdego dnia kolejna Twoja notka dawała mi taką namiastę Afryki w Polsce. Czułem się tak jakbym sam w tym wszystkim uczestniczył, czułem się tak jakbym to ja przeżywał przygodę życia. Najcudowniejsze jest to, ze dzięki temu blogowi (odkrytemu zresztą przez przypadek dzięki wykopowi o zakładaniu firmy) miałem okazję przeżyć coś niezwykłego, miałem okazję być w miejscach, których być może nigdy nie zobaczę na własne oczy, miałem okazję poznać ludzi, których zapewne nigdy nie poznam osobiście. Dziękuję Ci za wspaniałą przygodę, za lekkość i błyskotliwość w pokazywaniu tak różnej, tak innej ale jakże ciekawej kultury.

    Ten komentarz to nie podsumowanie, to też nie koniec, ale po lekturze tej notki po prostu musiałem napisać to co napisałem. No i jeszcze zmieniono mi avatar na taki smutny ehh no cóż… Podsumowując: dzięki wielkie!

  4. 4

    Vito said,

    Hej, do góry głowa! Zrobiłeś kawał kapitalnej roboty, po której nie będziesz już Starym Konradem, tylko kimś zupełnie Nowym, czy tego chcesz czy nie. Stara Polska nie będzie taka sama, być może znajdziesz w niej coś nowego. Kto powiedział że ten epizod jest ostatnim tak ważnym w twoim życiu?

  5. 5

    Czytelnick said,

    Jest jeden wynalazek zachodu bez którego jednak nie dałbyś rady wytrzymać i w ogóle by Cię tu nie było, my byśmy nie mogli poznać relacji z Afryki, nie zebrałbyś tej kupy forsy na pomoc dla tubylców. Ten dar współczesności to Internet! Jego potęga jednak jest wielka🙂

  6. 6

    kkarpieszuk said,

    tak, zdaje sobie z tego sprawe🙂 zwlaszcza dzis jak internet nie dziala. caly czas rozlacza. mialem zamiar wrzucic relacje z tego jak prezenty sie przyjely, ale nie uda sie dzis

  7. 7

    Euromuzungu said,

    Bo Ty masz tam Afrinet. It will be works😀

  8. 8

    Kasia Katarzyna said,

    Kurcze Konrad jaki piękny post!! Naprawdę mnie poruszył wiesz🙂 Wyobrażam sobie jak Ci się strasznie nie chce wracać do tego stereotypowego życia ale nikt nie powiedział że w Polsce musi się żyć stereotypowo. Przeżyłeś coś niesamowitego i po takich doświadczeniach z innego świata siłą rzeczy jesteś inny i tego już nie zmieni telewizor czy lodówka. Zresztą tak naprawdę możesz sobie jeszcze jeździć po świecie do upadłego🙂 Pozdrawiam gorąco


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: