Nazwisko, proszę!

Pisałem już jak swobodnie Rwanda traktuje miejsce zamieszkania obywateli – nikt nie wie jaki ma adres. Dziwne rzeczy dzieją się też w kwestii nazwisk.

To, że dwie osoby mają na nazwisko powiedzmy Barera w żaden sposób nie implikuje od razu ich pokrewieństwa. Może tak być, ale nie musi. Częściej nie jest.

Każdy tu tak naprawdę ma dwa imiona. Oba są nadawane przez rodziców. Pierwsze z nich to po prostu imię chrześcijańskie najczęściej. Paul, Robert, Scholastique, Agathe…

Drugie natomiast – to co brałem za nazwisko otrzymane jak w Polsce po ojcu – to tak naprawdę także imię. Po urodzeniu dziecka rodzice wymyślają mu nazwisko w języku kinyarwanda. Powinno ono być chwalebne, znaczące, ładne, dobrze jest też jak nazwisko jakoś nawiązuje do momentu urodzenia dziecka: dnia tygodnia, nazwy miesiąca, deszczu… Niektórzy idą na łatwiznę i nadają swojemu dziecku nazwisko po dziadku tego dziecka (które oczywiście też jest chwalebne). Co więcej wydaje mi się, że nazwisko nie musi być poprawnym słowem w języku kinyarwanda, a może być jedynie do takiego słowa podobne (coś jak nasz Jan Kowalski, wiemy, że chodzi o dziecko kowala, ale nie jest to jednak Jan Kowal). Te ostatnie to tylko mój domysł. Często jak zapytam co oznacza czyjeś nazwisko, muszą się chwilę zastanowić.

I tak Paul Barera w Polsce nazywałby się Paweł Błogosławiony. Paul ma swoje nazwisko po dziadku.

Innocent Mulwanashyaka to nasz polski Innocenty Nieustępliwy.

Agathe jest rodzoną siostrą Innocenta, ale ma inne nazwisko. Nie pamiętam teraz jakie, ale zaczyna się na Uw… (w skrócie na Agathe mówią UwAga, nawet ma to w adresie email ).

Robert urodził się w niedzielę, więc nazywa się Robert Sande (to akurat od angielskiego słowa sunday). Tu ciekawostka, bo po urodzeniu Robertowi rodzice dali na „nazwisko” Munyngeyo (nie wiem co to znaczy), ale potem w domu zaczęto go nazywać Sande i tak już zostało. Teraz to jest jego nazwisko.

A ja się nazywam Konrad Kapeszuka. Nikt nie potrafi wypowiedzieć w środku rpie i skończyć po prostu na „k”. Zawsze kończą na „ka”.

* * *

Zdjęcie nie na temat. Robert na zboczu góry, którą czasem może widzicie na zdjęciach Nyamata zbudował dom. Nie ma tam jeszcze wykończenia ani prądu, ale zabrał mnie w ostatni piątek ze sobą by pokazać jak mieszka.

Advertisements

1 Response so far

  1. 1

    magda said,

    Komrad nie martw sie, że nie mówią Karpieszuk
    Kapeszuka to i tak jepiej jak polacy mówili na mnie

    W Zakopanem jedna Pani nazywała mnie bez przerwy KORPCIUSZEK:)
    A pamiętasz jak na obozie we Włoszech- ? – KARPLEŚNIK:) hahaha

    A teraz jestem nie Snarska tylko Skaska

    Ciesz sie, że gożej nie masz, a w sumie ładnie by Ci było tak : „Konrad Poniedziałek””


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: