Jeden dolar dziennie

Dziś jest Blog Action Day i chyba specjalnie dla mnie dzisiejszy jego temat to Poverty (Ubóstwo). Inicjatywa polega na tym, że wszyscy zainteresowani blogerzy piszą dziś na ten temat ubóstwa i wspólnie  z czytelnikami dyskutują ten ten temat i zastanawiają się jak ten problem rozwiązać. Włączy się do inicjatywy jakiś blogger z Polski poza mną?

Temat specjalnie dla mnie, bo obudziłem się dziś z myślą, że opiszę Wam czy jest życie za jednego dolara dziennie. Tematu oczywiście nie wyczerpię, jedynie od dawna już chcę wspomnieć jak na szkoleniu w MSZ uświadomiono nas jak to mało. Sposób był skuteczny, więc zastosuję ten sam.

Metoda była prosta.

Policzcie: jeśli osoba zarabia dolar dziennie, ile zarabia w ciągu miesiąca? Ile zarabia w ciągu roku?

Trzysta sześćdziesiąt pięć dolarów. Ile to jest na złotówki? Przyznam się, że teraz nie wiem. Poniżej tysiąca złotych, prawda? Słyszałem, że dolar podrożał od mojego wyjazdu. Sami więc policzcie, nie chcę teraz sprawdzać.

Policzyliście?

A teraz policzcie ile kosztowało ubranie, które macie na sobie.

Ile kosztował komputer na którym mnie czytacie?

Ile jest warta komórka w Waszej kieszeni?

Dla nas to nic. Może i komputer jest nadal dla nas drogi, ale kogoś, kto zarabia dolar dziennie, nigdy na niego nie będzie stać.

Dzieciaki sąsiadów. Czasem wpadają z pytaniem czy mogą sobie wodę wziąć

Dzieciaki sąsiadów. Czasem wpadają z pytaniem czy mogą sobie wodę wziąć

Advertisements

komentarzy 8 so far

  1. 1

    yarecki said,

    Konradzie,
    kilka zasadniczych pytań:
    1. czy jeśli postawię w Rwandzie fabrykę odzieży, znajdę 300 ludzi do pracy w niej? Czy ludzie ci będą pracować u mnie przez lata, czy tylko do pierwszej wypłaty? Słyszałem, że Afrykańczycy mają inne postrzeganie czasu – dla nich liczy się to co obecnie, nie potrafią abstrakcyjnie pojąć, czegoś takiego jak oś czasu.

    2. czy jeśli postawię fabrykę w Rwandzie będę mógł 10 kołowym TIR-em przewieźć towar do portu na wybrzeżu zachodnim i wschodnim; czy po drodze ta bestia będzie miała gdzie zatankować, czy znajdą się odpowiednie drogi, czy nie będzie problemów politycznych z sąsiadami w czasie tranzytu?

    3. czy elektrownia w Rwandzie, będzie w stanie dostarczyć mojej fabryce nieprzerwane dostawy przemysłowych ilości energii?

    4. czy do fabryki nie przyjedzie okolicznowioskowa mafia, która zażąda $$$ za ochronę? Policja pomaga, czy sama jest tą mafią?

    5. czy w Rwandzie znajdę choć 1 bezrobotnego inżyniera i mechanika, którzy będą mi nadzorować działanie fabryki?

    6. czy w Rwandzie sprzedają piwo?

    To tyle jeśli chodzi o moje wątpliwości względem Rwandy i okolic. Jeśli nie można spełnić tych warunków żaden poważny biznes tam się nie pojawi, nadal będzie wybierał Azję. A tylko w ten sposób można walczyć w ubóstwem. To, że organizacja charytatywna tam się pojawi i da każdemu po 1000 $ NIC nie zmieni.

    To pierwsza sprawa.

    Druga sprawa jest taka, że w poprzednim wpisie pisałeś o planach na przyszłość i problemach finansowych. Nie wiem ile potrzeba Ci na podróż, ale myślę, że powinieneś dać szansę swoim czytelnikom. Z tego bloga dowiedziałem się dużo ciekawych informacji, których nie wyczytałbym w żadnej encyklopedii i nie znalazł w niejednej książce. Do tego wzbudza szacunek, że jesteś tam po to żeby bezinteresownie pomagać innym. Dobra karma wraca, to pewne. Dlatego nawet w formie krótkiej informacji w pasku po prawej stronie bloga umieść nr konta z dopiskiem, że to na następne podróże – spełnianie marzeń Być może stali czytelnicy i ci, którzy sami chcieliby w praktyce realizować takie marzenia jak Ty, podzielą się tym co mają, chociaż symbolicznie. Od każdego kilka złotych i zawsze to kilka złotych bliżej do celu. Zasłużyłeś na to, nie tylko przez prowadzenie tego bloga 🙂

    pzdr.

  2. 2

    kkarpieszuk said,

    >> czy jeśli postawię w Rwandzie fabrykę odzieży, znajdę 300 ludzi do pracy w niej?

    Znajdziesz, mysle 🙂 jesli nie ma to byc praca dla ludzi wykwalifikowanych, znajdziesz na niemal 100%

    >> Czy ludzie ci będą pracować u mnie przez lata, czy tylko do pierwszej wypłaty?

    Obserwujac ludzi tutaj, widze ze bardzo ciezko pracuja. Praktycznie nie ma czegos takiego jak godziny pracy.do paula restauracji pracownicy przychodza o 7 rano i wychodza nieraz o 22. i nikt nie narzeka ani troche.
    i nikt nie pracuje do pierwszej wyplaty, choc paul ponoc placi wiecej niz inni. kazdy mi oczywiscie mowi ze kiedys ta prace zostawi jak tylko odlozy jakies pieniadze (nie ze im sie nie podoba ale maja marzenia), ale tak mowia ludzie na calym swiecie.

    >> czy elektrownia w Rwandzie, będzie w stanie dostarczyć mojej fabryce nieprzerwane dostawy przemysłowych ilości energii?

    Podejrzewam ze nie 🙂 bedziesz music zaopatrzyc ja w generatory paliwowe pradu, tak tu jest w drozszych miejscach, mozesz dorzucic kolektory sloneczne na dach. myk jest jednak taki ze duzo rzeczy mozesz zrobic w ramach pomocy miedzynarodowej. jak faktycznie bedziesz zatrudniach 300 osob, podejrzewam ze znajda sie srodki i na to i na wspolfinansowanie budowy fabryki

    >> …będę mógł 10 kołowym TIR-em przewieźć towar do portu na wybrzeżu zachodnim i wschodnim;

    do wschodniego tak, do zachodniego – nie wiem. w kigali jest cale centrum transportowo-magazynowe rozciagajace sie na kilometry. ponoc trzeba tam tylko sie udac i powiedziec co skad/dokad ma byc przewizione i firmy sie tym zajma.

    >> czy po drodze ta bestia będzie miała gdzie zatankować, czy znajdą się odpowiednie drogi,

    ciezarowki jezdza wiec nie sadze by nie bylo 🙂

    >> czy nie będzie problemów politycznych z sąsiadami w czasie tranzytu?

    jakbys wiozl na zachod, bedziesz miec problem z kongo. ale niemal 100% eksportu/importu rwandy odbywa sie przez porty w Kenii. sytuacja poltyczna jest w miare stabilna (Kenia miala problem w czasie ostatnich wyborow ale sie postrzelali i teraz jest spokoj i nie ma wizji by problem wrocil)

    >> czy do fabryki nie przyjedzie okolicznowioskowa mafia, która zażąda $$$ za ochronę? Policja pomaga, czy sama jest tą mafią?

    Jak pisalem pozycja bialych w rwandzie jest wyjatkowa. Jak zjawisz sie i powiesz ze masz problem, stana na rzesach by ci pomoc. co wiecej rzadowi bardzo zalezy na zagranicznych inwestorach (pisalem o tym juz w art o zakladaniu firmy) wiec mozesz niby przypadkiem w takiej sytuacji pojsc do ministerstwa. wtedy samo ministerstwo z gory powie policji o problemie i jeszcze bardzie stana na rzesach 🙂

    przy czym problem rozwazam teoretycznie, bo nie sadze by tu byla jakas mafia. spoleczenstwo po ludobojstwie jest bardzo jednolite i gdyby nawet ktos sprobowal zalozyc taka mafie z miejsca by musial wyniesc sie z kraju.

    jak pisalem wiele razy: biali maja super przywileje. gdybym mial kase sam bym zalozyl tu jakas fabryke

    >> czy w Rwandzie znajdę choć 1 bezrobotnego inżyniera i mechanika, którzy będą mi nadzorować działanie fabryki?

    choc jednego znajdziesz 🙂 tu zyje 10mln ludzi wiec na pewno ktos szuka pracy w tych zawodach.

    >> czy w Rwandzie sprzedają piwo?

    Tak, jest nawet importowany Heineken 🙂

    >> To, że organizacja charytatywna tam się pojawi i da każdemu po 1000 $ NIC nie zmieni.

    zgadzam sie. dlatego zadna organizacja nie zjawia sie i nie daje pieniedzy 🙂 pomoc rozwojowa polega na czym innym: pomagac dajac ludziom mozliwosci a nie pieniadze – zbudowac szkole, wytrenowac specjalistow, dac po parze krolikow by sie rozmnozyly…

    >> Być może stali czytelnicy i ci, którzy sami chcieliby w praktyce realizować takie marzenia jak Ty, podzielą się tym co mają, chociaż symbolicznie.

    no nie wiem, pomysle 🙂

  3. 3

    B29 said,

    Pomysł z kontem jest dobry
    Dwóch wpłacających zdaje się już masz..
    😉

  4. 4

    yarecki said,

    mamę i tatę? ;p

  5. 5

    Pyrus said,

    Rzeczywiście w Rwandzie jest najmniej białych spośród państw afrykańskich. Zobaczcie na listę na wikipedii
    http://en.wikipedia.org/wiki/White_African
    liczba białych pewnie jest taka sama jak liczba czarnych w Polsce, u nas też są póki co dość egzotyczni, może nie licząc Warszawy, ja sam mieszkam w stolicy województwa na zachodzie kraju i jakoś nie widzę zbyt często Afrykanów. Konrad, a powiedz czy lubią wszystkich białych bez wyjątków, czy Francuzi i Belgowie od razu są skreśleni i każdy francuskojęzyczny muzungu mówi dla niepoznanki że jest z Kanady?

  6. 6

    kkarpieszuk said,

    lubia kazdego. z francji maja pretensje tylko do rzadu

  7. 7

    JJ said,

    Konrad napisz coś (najlepiej osobną notkę) na temat urody tamtejszych kobiet 🙂

  8. 8

    kkarpieszuk said,

    napiszę napiszę 🙂 a raczej pokażę na zdjęciach 🙂


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: