Daję się nabierać

Wczoraj przywitało mnie takie słońce, że nie bacząc na podglądających mnie tubylców zdjąłem koszulkę i rozłożyłem się na wyniesionym na zewnątrz domu fotelu. Opalanie nie było jednak najlepszym pomysłem – już po 15 minutach miałem dość tego upału. Tu naprawdę czuć, że słońce jest blisko. Ubrałem się i poszedłem do telecentrum.

Ledwo doczłapałem cały spocony i postanowiłem, że dziś sobie odpuszczę gorącą herbatę do śniadaniowej jajecznicy i zamiast niej wezmę zimną colę.

Gdy kończyłem butelkę lało już tak potężnie i było tak zimno, że żałowałem, że mam na sobie tylko koszulkę. Skapitulowałem i zamówiłem jednak tą herbatę.

Dziś rano spojrzałem na niebo i stwierdziłem, że nie będę się wygłupiał i przy pełnym słońcu paradował z parasolem w ręku. Plan był niemal doskonały. Po skończonych zajęciach Robert powiedział, że biegnie do banku, bo chce jeszcze zdążyć przed deszczem. Jakim deszczem?

Żałuję, że z nim nie pobiegłem, bo teraz znów siedzę i marznę. A poszedłbym już sobie do domu.

* * *

Pora deszczowa jest jednak taka jak się spodziewałem. Leje i to porządnie, grube krople wody staczają się z dachów i wiszą niczym sznurki. Przez siwą ścianę wody nic nie widać. Tam gdzie na horyzoncie zazwyczaj są wzgórza, teraz nie ma nic. Szara wodnista ściana.

Pisząc to wgapiam się usilnie w klawiaturę, bo zrobiło się nagle ciemno. Na stolikach obok mnie ludzie porozkładali się i przysypiają. Taka ponura, melancholijna, szumiąca cisza. Nagle zgasła na wszystkich twarzach radość, letarg. Deszcz robi swoje.

* * *

Raz pozwoliłem sobie na spacer w czasie deszczu.

Przyjrzyjcie się jaki tłum schował się pod tym budynkiem. Machali do mnie bym i ja do nich dołączył, ale nie po to wyszedłem na deszcz, by przed nim uciekać

Przyjrzyjcie się jaki tłum schował się pod tym budynkiem. Machali do mnie bym i ja do nich dołączył, ale nie po to wyszedłem na deszcz, by przed nim uciekać

* * *

Znowu goście jadą. Zadzwoniła do mnie dziewczyna (niestety przez deszcz nie dosłyszałem imienia) z CWR, która jest też korespondentka polskiego radia. Zjawi się w środę lub czwartek.

Reklamy

komentarze 4 so far

  1. 1

    Beata said,

    To będzie i audycja z Twoim udziałem? 🙂 Mam nadzieję, że tak.
    Super się czyta Twojego bloga – mam nadzieję, że nie skończy się za miesiąc.

  2. 2

    kkarpieszuk said,

    Beata, w radio już byłem 🙂
    https://konradjestwrwandzie.wordpress.com/2008/08/06/jestem-w-radio-bialystok/

    a za miesiac jednak pisanie sie chyba skonczy. bo o czym mialbym pisac? bede juz w Polsce, jeszcze pewnie pare razy wspomne jak tu bylo, ale to juz nie bedzie to samo 😦

  3. 3

    euromuzungu said,

    Mam pytanie odnośnie wody, czy w Rwandzie są jakieś problemy z dostępnością tej cieczy? Jak wygląda sieć wodociągowa i kanalizacyjna? Czy wody może czerpie się ze studni? patrząc na te ulewy dziwi brak wody w Afryce, przecież wystarczyłoby tylko łapać tą deszczówkę 😉

  4. 4

    kkarpieszuk said,

    jest wodociag ale nie dociera do kazdego domu, a nawet jak dociera (my mamy) to czesto wody w nim nie ma. jedno z glownych zadan dzieciakow to noszenie wody z ujec wodociagowych do domow w karnistrach


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: