Sto wpisów więc zróbmy podsumowanie

Planowałem zrobić jakiś specjalny wpis gdy dobiję do stu, a tymczasem, choć obserwowałem co chwila licznik, to przegapiłem 🙂 Ten wpis jest już wpisem sto pierwszym.

Może to i trochę dobrze. Bo dzięki temu mogę zrobić podsumowanie osiągnięć nie tylko dla 99 wpisów, ale właśnie okrągłej setki 🙂

No więc do tej pory, powtórzę nie potrzebnie kolejny raz, na moim blogu opublikowałem 100 wpisów. Nie wiem ile to stron druku, ale szacuję, że zapełniłbym drukiem co najmniej 250 kartek formatu A4. Dużo, sam się nigdy nie spodziewałbym, że mógłbym napisać coś tak pojemnego.

Do tej pory skomentowaliście moje wpisy 477 razy. Bardzo za to dziękuję, popularność bloga się ponoć mierzy ilością komentarzy.

Spamerzy próbowali w komentarzach wrzucić swoje reklamy 324 razy 🙂

Blog zanotował 52939 odsłon. Tego się właśnie najmniej spodziewałem. Początkowo miało być to miejsce, w którym będę realnych znajomych i rodzinę informował jak mi się wiedzie, gdy mnie w Polsce nie ma. Tymczasem chyba bardzo polubiliście Rwandę, bo dzięki blogowi poznałem wiele nowych osób. Z biegiem pisania postanowiłem zatem także realizować tutaj jeden z celów MSZ-owskiego wolontariatu, jakim jest edukacja rozwojowa (informowanie Polaków o sytuacji w biednych krajach i uświadamianie o współodpowiedzialności za ten ten stan rzeczy i konieczności naprawy tego).

Co się zdarzyło w czasie tych stu wpisów? O głównych etapach mojego pobytu możecie się dowiedzieć z podstrony „W poprzednich odcinkach” więc powtarzać nie będę.

Może tylko krótkie podsumowanie głównych punktów planu.

1. Założyłem w projekcie, że przeszkolę około 20 przyszłych trenerów komputerowych. Na miejscu się okazało, że szkolił będę nauczycieli szkół podstawowych, a po treningu szkoły dostaną swój pierwszy komputer (tzn kupią za 50$ od telecentrum prawdę mówiąc, ale moja część czyli szkolenia jest nieodpłatna) i tam będą szkolić dalszych nauczycieli i oczywiście dzieci. Normalnie łał! 🙂 Rozmach większy niż się spodziewałem.

Do dnia dzisiejszego przeszkoliłem już 20 takich nauczycieli, plan minimum więc jest wykonany. Ponadto zacząłem właśnie kolejną grupę 10 nauczycieli, a na początku gdy start szkoleń sie opóźniał przeszkoliłem także „na poczekaniu” 7 nauczycieli ze szkół średnich w Nyamata.

W ubiegłym tygodniu pierwsi nauczyciele odebrali pierwsze komputery. Więc to działa.

)

Komputery jadą do szkół. Tak, na rowerach 🙂

2. Drugim punktem planu było pomaganie przy prowadzeniu obecnych tu szkoleń. Innocent ma też swoje grupy nauczycieli, też już przeszkolił 20 z nich, a ja asystuje mu przy tym. Choć muszę przyznać, że i bez tej asysty by sobie zapewne poradził. No ale jak plan, to plan 🙂

3. Miałem także dbać o serwisowanie komputerów, co robię i tu także rozszerzyłem swój zakres obowiązków. Poza naprawą komputerów w pracowni, jak wiecie odwirusowywuję komputery w jednej ze szkół średnich w Nyamata.

Niestety tu nie widzę susteinability, czyli nie wierzę, aby efekty tego działania pozostały po mnie w Rwandzie na dłużej. To raczej reanimowanie trupa, jak wyjadę wszystko znów zacznie się walić, a kable i przedłużacze jak się rozsypywały, nadal będą się rozsypywać. Moje klejenie ich taśmą klejącą to oczywiście czysta prowizorka. W pracowni nadal będzie ciemno i będzie brakować rzutnika. Niestety MSZ nie daje w programie wolontariatu pieniędzy na zakup sprzętu, więc tu jest całkiem spora porażka, bo bez nowego sprzętu nie da się nic zrobić. Próbowałem ubiegać się o pieniądze z funduszu Małych Grantów, ale spóźniłem się; ostatni termin grantowy w MSZ wypada w połowie sierpnia, gdy dopiero zjawiłem się w Rwandzie.

4. Promocja telecentrów poprze stworzenie im strony WWW. Na miejscu wymyśliłem, że więcej zrobię jak zamiast stworzyć im stronę samemu, zrobię kurs HTML i zrobimy ją wspólnie. Kurs się zaczął ale idzie z potwornymi oporami. Paul, Innocent i Robert mówią, że bardzo, bardzo mocno chcą się nauczyć robić strony. Tymczasem Paul nie zjawił się na żadnej lekcji, Innocent na kilku, z których musiał w połowie wyjść, a jedynie Robert się uczy, ale z oporami. W efekcie zapewne założymy dla NTC bloga. Też dobrze, a może nawet lepiej.

A teraz zła wiadomość. Do mojego powrotu do Polski został tylko miesiąc i 10 dni. Rwandy mam już czasem dosyć, ale ze świadomością uciekającego czasu jest mi bardzo, bardzo źle.

Po pierwsze koniec pobytu w Rwandzie to powrót do Polski. Boję się, że złapię doła jak kolejny raz trafię nna te wszystkie nasze polskie absurdy. Rwanda też ma absurdy, ale z nimi żyję dopiero dwa miesiące.

Po drugie jest mi smutno, że choć będę zapewne w Polsce jednym z lepiej znających Rwandę ludzi, z racji długości pobytu, wyjadę z tego kraju nie zobaczywszy jego atrakcji turystycznych: pełnego słoni, lwów i antylop Parku Akagera oraz słynnego na całym świecie, ale drogiego jak diabli (500$ za wejście to chyba szczyt rekordów, tysiąć złotych za bilet wstępu…) rezerwatu goryli górskich. W MSZowskim budżecie projektu nie ma oczywiście pieniędzy na wycieczki, a ja jako wolontariusz jestem finansowo bezrobotny, więc pieniędzy też nie mam. Goryli specjalnie zobaczyć nie chcę, bo przy takiej cenie uważam to za rozrywkę dla snobów, ale antylop i lwów nie mogę przeboleć. Są o wiele tańsze (można się zmieścić z przejazadami w stu złotych), ale i tego nie mam.

Po trzecie trzeba będzie szukać pracy. Mam już z tego powodu horrory. Kilka dni temu przyśniło mi się, że jakaś wielka firma zatrudniła mnie, a tam musiałem siedzieć przed komputerem 8 godzin dziennie, był zakaz rozmawiania i co więcej jedzenia i picia kawy. Zupełnie tego nie rozumiem, bo na przykład człowiek na stanowisku komputerowym za mną przez cały czas bawił się z krokodylem, a mi nawet kawy nie wolno wypić. 😉

I po czwarte: chyba koniec bloga (po powrocie do Polski) 🙂 Jak pisałem blog miał być w założeniu blogiem tymczasowym dla znajomych i po powrocie miałem zamiar przestać pisać, a tymczasem okazało się, że nieskromnie mówiąc jestem popularny. I co teraz? Pisać dalej? Ale o czym? I tytuł „Konrad jest w Rwandzie” nie będzie na miejscu.

Na koniec prezent dla Was w postaci ankiety. I jeszcze raz podziękowania za towarzystwo! Mam nadzieję, że nadal będzie Was przybywać. 🙂

Reklamy

Komentarzy 15 so far

  1. 1

    Sky Ace said,

    Konrad, nie dziw się, że masz dużą oglądalność i (po)czytalność 😉 Po prostu z tych wszystkich blogów wolontariuszy zalinkowanych po prawej twój jest najlepszy – najwięcej wpisów, ciekawe zdjęcia i teksty, a do tego ciekawie napisane. Więc popularność jak najbardziej zasłużona :]

    Ja sam chociaż nie komentuję, to wrzuciłem twojego bloga do czytnika od razu po tym, jak na pręgu ogłosiłeś start. 🙂

    I kurde, nie odważyłbym się chyba na to, żeby samemu pojechać na parę miesięcy do Afryki, ale zazdroszczę jak cholera.

    Poza tym, jaki koniec, co ja będę czytał przez ten miesiąc i 10 dni? 😛

  2. 2

    Ina said,

    nieeeee 🙂 a ja a ja?? co ja będę czytać?? :)) prosze o kolejne wpisy i czekam z niecierpliwością :)) i życzę powodzenia w dalszej pracy

  3. 3

    kkarpieszuk said,

    uh, zle sie wyrazilem 🙂 koniec bedzie jak wroce do Polski 🙂 na razie jeszcze popiszę chyba 🙂

  4. 4

    Janusz Lis said,

    Nawet nie spodziewałem się, że napisałeś już sto postów, szczerze gratuluje. Co zaś się tyczy Twojej przyszłości po powrocie do kraju, to może pomyślisz nad związaniem się na stałe z jedną z organizacji pozarządowych, na przykład PAH.
    Jeśli dużo wiesz o Rwandzie, a poziom Twoich wpisów o tym świadczy, mógłbyś też pomyśleć o pracy w MSZ… Możesz też spróbować znaleźć wydawcę dla książki traktującej o wolontariacie, czy też Rwandzie. Są wydawnictwa celujące właśnie w taką niszę.
    Reasumując, wcale nie musisz wracać do tego, co robiłeś przed wyjazdem. Jeśli zdobyłeś się na to, by wyjechać do Afryki i pomagać możesz też podjąć ryzyko i zająć się czymś, czego jeszcze nie robiłeś.

  5. 5

    Wojteks said,

    A propos pracy to zwolniło się miejsce przedstawiciela w medycznej firmie znajomego. Ale chyba nie chcesz do tej branży wracać co? Tak czy inaczej gratulacje setki i życzę następnej.

  6. 6

    kkarpieszuk said,

    Nie Wojtek, kiedys to moze i mi sie podobalo, ale teraz jak wyfrunalem, to marzy mi sie praca w swiecie lub wlasnie w organizacjach pomocowych, jak pisze Janusz. A najlepiej oba na raz. Widzialem ogloszenie marzenie: brytyjska organizacja szukala kogos kto by latal po calej afryce, spotykal sie z lokalnymi ludzmi i dowiadywal czego potrzebuja, by mozna bylo potem robic projekty pomocowe. Pensja 3tys funtow na miesiac. Niestety – zrozumialy w tym miejscu – wymog jezyka francuskiego poki co mnie dyskwalifikuje. Ale mam zamiar wrocic do nauki tego jezyka.

    p.s. wojtek, wlacz raz na jakis czas gg, pytania Ci zostawilem

  7. 7

    […] Podsumowanie 100 postów na blogu Konrada (podmuch świeżości spośród Rwandy, do poczytania) […]

  8. 8

    Lookzovt said,

    Cóż można powiedzieć. Gratulacje. Zapewne kropla w morzu potrzeb, ale na pewno sporo dla lokalelej społeczności.
    To co Ci pozostaje przed wyjazdem to zadbać o to, żeby kontakty się nie urały i żeby móc pomagać, choaiż zdalnie. I tak odwaliłeś kawał dobrej roboty, pokazując, że można pomóc, że nie jest to takie niemożliwe do zrealizowania.
    To powiedz szczerze – jaki następny cel podróży? 😉

  9. 9

    kkarpieszuk said,

    oczywiscie najpierw Polska, to dopiero dzicz 😉

  10. 10

    ania said,

    Mnie też wciągnęły Twoje opowieści o Rwandzie i będzie mi ich brakować po Twoim powrocie do Polski. Jestem świeżo po lekturze Shake hands with the devil i mam obecnie 2 obrazy Rwandy w głowie: ten makabryczny z 1994 i dzień dzisiejszy. Aż trudno uwierzyć, że to ten sam kraj!

  11. 11

    gielnik said,

    zdecydowanie jeden z najlepszych blogow. powinienes wziasc udzial w jakims konkursie blogow, wygrasz troche kaski:)

  12. 12

    kkarpieszuk said,

    dzieki 🙂 ale konkursy blogow kojarza mi sie tylko z wyciaganiem kasy od glosujacych (glosowanie jest przez premium sms). nie znam takich, gdzie faktycznie chodzi o wylonienie najlepszego bloga

  13. 13

    Vick said,

    Sto wpisów, powinieneś zrobić jakąś imprezkę z tej okazji na miejscu 😉

    Musze przyznać, że wszystkich nie przeczytałem. Gdy trafiłem na Twojego bloga prześledziłem ściągę z poprzednimi odcinkami, ale wpisy już z Rwandy przeczytałem od deski do deski mniej więcej 2-3 tygodnie temu. Ja właśnie zacząłem studia i poważnie myślę o jakimś wyjeździe (formy wyjazdu jeszcze nie wybrałem), może niekoniecznie do Rwandy czy Afryki, po prostu żeby zwiedzic trochę świata. Z drugiej strony interesują mnie tylko ciepłe kraje, więc Afryka ma duże szanse 🙂

    P.s. Wiem, że szukasz tematów na wpisy – napisz coś o sporcie w Rwandzie. Czym tam się pasjonują, czy piłka kręci ich równie mocno jak nas i czy uprawiają jakieś sporty, które u nas są zupełnie nieznane 😉

    P.s. Konkursy gdzie nie trzeba wysyłac smsów organizuje portal wadomosci24.pl głosowanie przez maile, blog którego jestem współautorem wygrał w lutym w kategorii Kultura i Media 🙂

    Pozdrawiam

  14. 14

    Mateusz Karbowski said,

    250 stron? I ja to wszystko przeczytałem! No może wyjazd do Rwandy to nie jest, ale i tak jestem z siebie dumny :).

    Od kilku już lat marzy mi się wyjazd taki jak Twój. Zawsze było to tylko marzenie do spełnienia w nieokreślonej przyszłości (raczej dalszej niż bliższej), ale teraz, patrząc na Twój przykład, zaczynam co raz bardziej realnie myśleć o tym przedsięwzięciu. Nie mam jednak ochoty przerywać studiów. Może uda się zorganizować coś w ramach trzech miesięcy wakacji? Zobaczymy…

    Co raz silniej czuję potrzebę wyrwania się z naszej kultury. Tak dla poszerzenia horyzontu.

  15. 15

    kkarpieszuk said,

    pamietaj ze nie musisz rzucac studiow a jedynie wziac urlop dziekanski 🙂 jakby co


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: