Dziwna duma narodowa

Kolejny wieczór sobie siedzieliśmy i rozmawialiśmy z Innocentem i nawet nie wiem jak temat zszedł na kwestie tutejszych wyborów parlamentarnych w roku 2003. Innocent coś napomknął, że miały być one współfinansowane przez Komisję Europejską, ale ta w ostatniej chwili z tego się wycofała. Mimo to wybory się odbyły.

Zapytałem dlaczego cofnięto finansowanie i Innocent odpowiedział, że oficjalnie stwierdzono jakoż cały proces wyborczy nie jest transparentny i nie podobało się to Europie. Jednak ponoć prawdziwym powodem była interwencja francuskiego rządu we władzach unii. Fransja i Rwanda od dawna mają ze sobą na pieńku, a 2003 rok był to mniej więcej okres kiedy francuski sędzia badający na prośbę rodzin francuskich pilotów sprawę zestrzelenia samolotu z dyktatorem Rwandy stwierdził, że zostało ono zlecone przez Paula Kagame – przewódcę FPR, prezydenta Rwandy. Oburzona Rwanda oznajmiła, że Francja jest ich wrogiem, natychmiast wygoniła wszelkich francuskich dyplomatów i zakończyła wszelkie kontakty z tym krajem. Do dziś nikt tu o Francji nie mówi dobrze.

Wracając do transparentności wyborów: Innocent powiedział, że oczywiście były one jak najbardziej uczciwe, ale odpowiedziałem mu, że nigdy tego nie może wiedzieć. Powiedział, że wie, a pytany skąd odpowiedział, że wszyscy to wiedzą. Odrzekłem, że czasem warto jest poczytać co o własnym kraju piszą na zewnątrz, powiedziałem, że są międzynarodowe instytucje, które monitorują demokrację na świecie i przygotowują raporty na ten temat. Nie chciałem zbyt mocno stwierdzać, że być może Innocent jest w błędzie, więc przez alegorię zacząłem opisywać sytuację na Białorusi, gdzie wszyscy wiemy, że demokracja występuje tylko w słownikach, ale ludzie mający dostęp tylko do państwowych mediów wierzą, że jest inaczej. Powiedziałem, że poszukam co pisał świat na temat rwandyjskich wyborów w 2003 roku i Innocent odparł, że chętnie się też dowie. Choć i tak wierzy, że z wyborami wszystko było OK.

Nie miałem żadnych powodów by sądzić inaczej, ale poszedłem do pokoju i zacząłem grzebać w Internecie. Zatrzymałem się na raporcie Amnesty International na temat praw człowieka w Rwandzie w roku 2007. Spodziewałem się co najwyżej drobnych uchybień, jednak treść mnie nieco zmroziła. Sądy ludowe skazujące ludzi na podstawie pomówień, wymuszanie zeznań torturami. Dziennikarze prywatnych gazet trafiają pobici do szpitala, za to, że odważyli się napisać niepochlebne słowo o od lat niepodzielnie rządzącej parti FPR. Delegalizacja partii opozycyjnych…

Tak było w roku 2007, więc małe są szanse by cztery lata wcześniej było bardziej demokratycznie. Przypadkiem nawinął się koło mojego pokoju Innocent, więc powiedziałem mu, że nic na temat wyborów w 2003 roku nie znalazłem, ale mam dość poważne podejrzenia, że jednak transparentne nie były. Zapytałem czy wie co to jest Amnesty International, bo właśnie trafiłem na ich raport za ubiegły rok.

– O tak – szybko i gniewnie odpowiedział Innocent – ale im nie można wierzyć. Oni nienawidzą Rwandy. Ja ich nienawidzę.

– Dlaczego? – zapytałem.

– Bo oni piszą tyle złych rzeczy o Rwandzie. Nie wiem dlaczego, ale nie lubią naszego kraju. Nigdy im nie uwierzę.

Trochę mnie zabił nagle tą stanowczością i nieco zdębiałem, bo pierwszy raz widziałem w nim tyle asertywności. Tłumaczę mu więc powoli czym jest AI, że to organizacja monitorująca prawa człowieka na całym świecie i krytykują każdy kraj, w tym i Polskę.

– Nic mi o nich nie mów, nie chcę nic słyszeć o tej organizacji – takie były dosłownie jego słowa. – Może i piszą o wszystkich źle, ale o Rwandzie najwięcej. Oni po prostu nas nienawidzą i prześladują.

– Wcale bo nie, w raporcie nie wypadacie wcale najgorzej – trochę ściemniam, bo nie wiem tego, lecz podejrzewam, że są kraje, które są bardziej krytykowane – ale mieliście przypadki, że jak dziennikarze krytykowali rząd, zostali pobici i trafili do szpitala. Dwa przypadki w ubiegłym roku.

– To wcale nie prawda.

I to był koniec rozmowy. Nie bo nie. Nie chciałem już więcej naciskać, bo nagle poczułem się jakbym moherowej babci tłumaczył co jest nie tak z Rydzykiem i jego drobnymi szwindlami, a ona mi na wszystkie argumenty odpowiadała, że to masoński spisek mający na celu zniszczenie jej ukochanego Kościoła. Tak mniej więcej wyglądał wyraz  twarzy i sposób argumentacji Innocenta. Amnesty International ma na celu zniszczenie ich kraju i dlatego pisze o łamaniu praw człowieka, które to prawa tak naprawdę łamane nie są.

Długo nie mogłem zasnąć nieco podenerwowany jak można nie dopuszczać do siebie jakichkolwiek informacji z zewnątrz i od razu zakładać, że to wrogie działania. Jeszcze raz sobie przemyślałem wszystko co wiem na temat polityki w tym kraju. FPR które zwyciężyło najpierw ludbójstwo, a teraz zwycięża kolejne wybory (dwa tygodnie temu uzyskali ponad 70 procent poparcia) rządzi od wielu lat. Zmieniono konstytucję tak aby Paul Kagame mógł być prezydentem dłużej niż za starego prawa. Opozycyjne partie są delegalizowane, a gdy powiedziałem o tym tutaj, od razu usłyszałem, że to partie skupiające morderców z Hutu. Zresztą niemal każdy należy do FPR, na rzecz której płaci składki, a kto nie należy od razu jest podejrzewany o powiązania ze starym ładem i ludźmi odpowiedzialnymi za ludobójstwo. Sam Robert mówi, że należąc do FPR czuje się bezpieczniej. Paul jest dość istotną osobą w lokalnych władzach tej partii.

 

Tyle że może paradoksalnym faktem z polskiego punktu widzenia jest to, że ludzie faktycznie uwielbiają FPR. Owe ponad 70 procent poparcia jestem pewien, że uzyskali w wyborach legalnie. Nie ma tu strachu, ale i nie ma krytyki, partia pod każdym względem jest idealna.

 

Ciekawy jest także bardzo silny, jednak i drażliwy patriotyzm Rwandyjczyków. Krytyka wobec tego kraju jest zwyczajnie niedopuszczalna. Francja ustala, że Paul Kagame odpowiada za zabójstwo dyktatora – francuscy dyplomaci z hukiem wylatują ze swoich siedzib. Komisja Eurpejska podejrzewa wybory o nietransparentność – jest to spisek Francji. Amnesty International podaje przykłady łamania praw człowieka – AI nienawidzi Rwandy i chce ją zniszczyć. Oni naprawdę kochają swój kraj, może az za bardzo. Duma ze swojej ojczyzny jest niewyobrażalna. To nieskazitelny diament.

 

Muszę przyznać, że coraz mniej podoba mi się tutejsza sytuacja polityczna. Jednak w ogólnym podsumowaniu, na szczęście w przeciwieństwie do tego jak się do niej ustosunkowują tutejsi mieszkańcy. Mi, obywatelowi kraju, w którym przez wiele lat nie można było pisać i mówić prawdy aż wszystko w środku wrze gdy widzę, że tu w jakiś sposób jest podobnie. Im to jednak w żaden sposób nie przeszkadza. Więc w sumie po co na siłę kogoś uszczęśliwiać?

 

Kampania wyborcza partii FPR to było niemal narodowe święto

Kampania wyborcza partii FPR to było niemal narodowe święto

Reklamy

komentarzy 8 so far

  1. 1

    Janusz Lis said,

    Konrad, od razu przyszło mi na myśl porównanie do Rosji. Tam przecież też klan Putin – Miedwiediew wygrywa kolejne wybory, a ludność kocha swoich przywódców. Widać nie wszystkim państwom pisana jest demokracja i pluralizm.

  2. 2

    Ami said,

    To nie do konca sytuacja porownywalna – tutaj chodzi o kwestie ktore juz wczesniej opisywalismy. Rwanda jest bardzo malym krajem, po masakrze i wojnach ludnosc nie jest szczegolnie liczna – za to wygnanych i wrogich elementow (ogolnie nazwijmy ich z pochodzenia Hutu, choc to oczywiscie ogromne uogolnienie) jest rownie duzo, jak nie wiecej niz ludnosci w kraju. Stad takie a nie inne sposoby zaprowadzania pokoju i stabilnosci kraju- wyprzedzajace uderzenia wojskowe, gleboka inwigilacja spoleczenstwa.

    Na dodatek tak naprawde nie ma juz winnych-niewinnych, wszyscy uczestnicy zycia tego kraju maja rece umaczane we krwi. Sytuacja jest bardziej podobna do terenow europejskich balkanow…
    Co do udzialu Francji to chodzi nie tylko o sama sprawe podejrzanego zestrzelenia samolotu (tak naprawde nikt nie ma pojecia kto to zrobil, a kazda hipoteza ma swoje uzasadnienie) – ale przede wszystkim o to ze Francja bezpardonowo wmieszala sie militarnie w sam konflikt. Odegrala przy tym role bardzo dziwna i strasznie dwuznaczna – do dzis nikt nie wie co dzialo sie na terenach ktore przez wiele tygodni „ochraniali” przed ofensywa FPR – plotki mowia o roznych dziwnych wydarzeniach, takze o dopuszczaniu do straszliwych masakr w obozach ktore tam niby utworzono. Poniewaz Francja wystapila tam, moze nieoficjalnie ale na pewno czynami, przeciwko ofensywie wojsk FPR i Tutsi – to i jasna jest postawa obecnych wladz Rwandy w stosunku do Francji.
    Z drugiej strony, Francja takze bolesnie zaplacila za te probe ingerencji w sprawy Rwandy – i bylo to, jak sie wydaje, ostateczne pozegnanie z kolonialnym ambicjonalizmem.

  3. 3

    Marcin said,

    Jeśli wszyscy, albo prawie wszyscy należą do partii, to wybory parlamentarne czy prezydenckie nie są tak ważne, najważniejsze staje się sytuacja wewnątrz tej partii, czy jest demokratyczna czy nie.

  4. 4

    Aśka said,

    Bardo ciekawa obserwacja! Niemalże bliźniacze sytuacje i dwa skrajnie różne społeczne podejścia. Można tu zadać pytanie, czy to jest kwestia braku nieformalnych źródeł informacji czy raczej mentalności. Być może oficjalna informacja np. na temat pobitych dziennikarzy nikogo by nie skonsternowała? Podejrzewam, że kultura Rwandy kładzie dużo mniejszy nacisk na niezależność niż nasza. Można przy okazji znów zapytać o to, czy system wartości wypracowany przez nasz świat można uznawać za uniwersalny? W końcu my też mamy system represji, który ma zapobiegać naruszeniom a to, co dla nas jest godnym potępienia łamaniem praw człowieka, dla nich jest koniecznym poświęceniem dla istnienia (młodego) państwa.
    Całkowicie zgadzam sie z tym co Ami pisze na temat Francji, która najwidoczniej nie jest w stanie pogodzić się z utratą strefy wpływów. Uważam, że świat powinien pozwolić by Rwandczycy tworzyli swój kraj na zasadach, które im najbardziej odpowiadają (aczkolwiek absolutnie nie należy Rwandy izolować), gdyż ingerencje z zewnątrz będą przyczyniały sie jedynie do spiętrzania konfliktów.

  5. 5

    Pawel said,

    Francja może się z Rwandą obraziła, ale za to Anglia z angielsko-mówiącymi Tutsi dogaduje się bardzo dobrze. Rząd Rwandyjski ma zakontraktowane od nich ponad 100mln $ pomocy rozwojowej. Rozważają nawet przyjęcie Rwandy w następnym roku do wspólnoty „Commonwealth”.

    Polecam najnowszy artykuł The Economist
    http://www.economist.com/world/mideast-africa/displaystory.cfm?story_id=12304755

    Najbardziej spodobało mi się stwierdzenie że prezydent Paul Kagame planuje zrobić z górzystej Rwandy Szwajcarię Afryki 😉

    Stąd może te wszystkie „one stop shopy” i inne ułatwienia w prowadzeniu działalności gospodarczej o której jakiś czas temu pisał Konrad!

  6. 6

    kkarpieszuk said,

    Aśka: mysle sobie ze oni (obywatele) jakos podswiadomie godza sie na jako takie lamanie praw czlowieka w imie dobra dla nich wyzszego, jakim jest wspolne bezpieczenstwo ogolu. trzeba naprawde wczuc sie w role ludzi ktorzy kilkanascie lat temu mieli potezne ludobojstwo (usilnie szukam i nie znajduje przypadku w historii by tak wielu ludzi zginelo w konflikcie w tak krotkim czasie) i caly czas sa na swiecie ludzie, ktorzy chca dokonczyc nieudane dzielo zniszczenia

    Pawel: ze Szwajcarii nie ma co sie smiac. Rwanda byla nazywana Szwajcaria Afryki juz na poczatku XX wieku, tyle ze potem wszystko sie rozwalilo. Co do ukladow z Anglia: UK nigdy nie bylo bezposrednio zaangazowane w kolonializm Rwandy. Francja tymczasem jest umoczona w trenowanie ludzi Hutu przygotowujacych ludobojstwo. W takiej sytuacji potrafie zrozumiec ich „obrażenie” na ten kraj

  7. 7

    Aśka said,

    Być może należałoby sie jeszcze zastanowić nad samym pojęciem praw człowieka. Piszesz, że obywatele Rwandy podświadomie godzą sie na ich łamanie. Wydaje mi się (być może sie mylę – nie wiem) że wśród tych ludzi może brakować właśnie świadomości istnienia takich praw, gdyż po prostu nikomu (tzn. ani dawnym białym kolonistom ani miejscowym władzom) nie zależy na edukowaniu ich w tym temacie. Czy mógłbyś napisać coś więcej na ten temat?

  8. 8

    wojteks said,

    IMHO sytuacja jest właśnie podobna do tej z Białorusi. Piszesz „…Białorusi, gdzie wszyscy wiemy, że demokracja występuje tylko w słownikach, ale ludzie mający dostęp tylko do państwowych mediów wierzą, że jest inaczej”. Jednak każdy Białorusin którego spotykam na polskiej ziemi gdzie nikt go nie wsadzi do więzienia za poglądy odpowiada że głosował na Łukaszenkę. I orientuje się przy tym że Ł. nie ma czystych rąk. Może i Ł. naciągnął trochę wyniki wyborów ale 60% poparcia ma na pewno.
    Możnaby pewnie uszczęśliwić ich na siłę demokracją, ale jak się rozmawia z szarymi ludźmi to śmieją się w oczy z demokracji w naszym polskim wydaniu i mówią, że nigdy by nie zamienili stabilizacji z Łukaszenką na nasz demokratyczny bałagan. I wydaje mi się z tego co piszesz, że z Rwandą jest tak samo.
    btw. przekonałem się również rozmawiając z Białorusinami, że opinie niezależnych dziennikarzy nie zawsze są rzetelne-w końcu najważniejszy jest news. A co to za news wybory i sytuacja w kraju gdzie wszyscy żyją zgodnie.


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: