Komputerowo-szkoleniowe zawirowania

Wydaje mi się, że już pisałem, że poza głównymi moimi zadaniami tutaj, opiekuję się też nieodpłatnie komputerami w szkole, w której na co dzień uczy Robert. Opiekuję, to za dużo powiedziane, ale dziś rano byłem w niej by zobaczyć co się dzieje, że komputery nie działają.

Jeden działał, tyle, że na początku wyświetlał się tekst aby wcisnąć F1. Nikt tego nie czytał i po prostu komputer wyłączał. Na pozostałych jest to co się spodziewałem: wirusy i brak antywirusów. Nie  wyobrażacie sobie jak komputery mogą być zawirusowane. Sam kilka pierwszych dni spędziłem na czyszczeniu swojego komputera i ściąganiu z Internetu programu Avast! (zainstalowany Norton chyba został przejęty przez wirusy, bo sam zaczął się zachowywać jak jeden z nich i było z niego więcej szkody niż pożytku).

Czyszczenie szkoły zajmie pewnie cały mój tu pobyt, ale i w telecentrum nie jest lepiej. Sieci nie ma, ale wirusy świetnie mnożą się przez pamięci flash. Przedwczoraj zapadła ostateczna decyzja by sformatować dysk z głównym komputerem biurowym. Wcześniej zrzuciliśmy wszystkie ważne dane na inny dysk, gdzie Avast! wykrył złowieszczą liczbę 666 instancji niebezpiecznego kodu (każda próba skanowania jakiegokolwiek komputera tutaj to ponad sto infekcji).

Niestety  po reinstalacji systemu Windows XP nie zgadzał się pracować w trybie większym niż 4 bity kolorów i rozdzielczości 640 na 480. Brak sterownika kontroli grafiki, w internecie też przez Windows Update nic się nie znalazło. Jedynie trafiałem na informacje, że trzeba znaleźć płytę CD od płyty głównej i tam szukać odpowiednich plików. Tylko skąd płyta, jak tu wszystkie komputery są z darów?

Po raz setny chyba zamarzył mi się tutaj Linux. Uważam, że Rwanda, a przynajmniej otoczenie w jakim się tu poruszam byłaby na to idealna. Ludzie mają znikome pojęcie o komputerach, łącznie z trenerami (na przykład Innocent dopóki go nie uświadomiłem przez cały czas był pewien, że ma zainstalowanego antywirusa, podczas gdy jedynie zgrał skądś plik instalacyjny i zostawił na pulpicie), więc przestawienie ich na nowy system nie byłoby trudne. Ponadto komputery nie są wykorzystywane do żadnych zaawansowanych funkcji  (co nie znaczy, że Linux z zaawansowanymi funkcjami sobie nie radzi; po prostu uważam, że przesiadka z podstawowego programu na jego odpowiednik jest łatwiejsza niż z na przykład Photoshopa na Gimpa): obsługa Worda i Excela, drukowanie faktur (też z Excela), czytanie maili i to naprawdę wszystko. Nie widziałem przez prawie 2 miesiące mojego pobytu, by ktoś tu robił coś więcej (poprawka: Agathe wypełnia w pracy bazę danych w Accesie). Przesiąść się z Worda na OpenOffice Writera to żadna tak naprawdę przyzwyczajeniowa zmiana.

I co najważniejsze odpada problem wirusów i stabilności. Tu prawie żaden Windows nie działa tak jak powinien. Z ciekawostek: niektóre mają puste okno gdy się otworzy panel sterowania. Co to za system, w którym nie można nic ustawić?

Zamówiłem na samym początku pobytu płyty z Ubuntu z ich programu Ship-It (jeśli ktoś nie wie: wejdź pod powyższy adres, a trafisz na stronę na której możesz zamówić niemal dowolną ilość płyt z Linuksem i wyślą Ci je za darmo w dowolne miejsce na świecie), tyle, że wciąż na nie czekam. I pewnie nie doczekam się zanim stąd nie wyjadę, jak w Polsce zamawiałem przychodziło po 4 miesiącach. Póki co ściągnąłem zrzut ekranu jak wygląda Linux i na pierwszej lekcji zawsze uważnie tłumaczę, że jak ktoś będzie miał dość reinstalacji i nie działającego systemu zawsze ma darmową alternatywę.

Tymczasem z głupia franc zapytałem Innocenta czy gdzieś nie ma CD do płyt głównych. Pokazał mi etui z całkiem pokaźną kolekcją płyt. Były w tym i dwie od dwóch jakichś komputerów, ale… był i Ubuntu! Innocent mówi, że zamówił je faktycznie  kiedyś, ale nigdy nie uruchamiał, bo myślał, że można tylko zainstalować zamiast Windows, a nie chciał go tracić. Powiedziałem, że jedna z płyt to Live CD i uruchomiłem na moim laptopie. Zachwycił się, pokazałem jak wygląda OpenOffice i zachwycił się jeszcze raz. Zapadła decyja: instalujemy!

…A tymczasem jedna z dwóch płyt włożona do napędu z Windows XP zaskoczyła 😦  Okazało się, że to akurat CD od tej płyty głównej i sterowniki się zainstalowały jak należy. Jak widać Microsoft trzeba faktycznie czasem postraszyć Linuksem, to wtedy zaczyna się zachowywać jak system z prawdziwego zdarzenia 🙂

No nic, ale jednak jutro będzie Ubuntu instalowane na tym samym komputerze jako drugi system obok Windows. Sam Innocent to zaproponował.

* * *

Inna sprawa, że Innocent dostał wczoraj pracę w Kigali i dziś mi o tym powiedział. Niby powód do radości, bo będzie więcej zarabiał (zostanie jakby właścicielem restauracji; prawdziwa właścicielka siedzi w Kenii i szuka kogoś kto ją zastąpi), ale dopiero po chwili zdaliśmy sobie sprawę jak to dużo zmienia.

Po pierwsze Innocent wyprowadza się z naszego domu, a razem z nim jego siostra Agathe. Zostanę tylko ja i Paul. Raz, że będzie teraz za cicho, dwa, że kto mi teraz będzie herbatę wieczorami przynosił, a trzy coś czuję, że Paul może teraz zażądać ode mnie więcej kasy za mieszkanie.

Po drugie i co ważniejsze nagle całe telecentrum stoi przed wielkim problemem. Póki wszystko działało jak trzeba, nie zauważałem tego, że jest tak blisko od problemu, ale Innocent jest tu jedynym trenerem. Teraz zostaję tylko ja, a przecież jestem doraźny. Przy mnie przyucza się to szkoleń Robert, jednak nie jest on jeszcze raczej gotów do prowadzenia trzymiesięcznych szkoleń, jakie prowadził Innocent. Gdy wyjadę, nie będzie więc nikogo.

I nawet nie ma za bardzo jak szukać innych trenerów. Trzeba będzie coś wymyślić.

Jedna z ostatnich okazji by zobaczyć jak szkoli Innocent

Jedna z ostatnich okazji by zobaczyć jak szkoli Innocent

Reklamy

Komentarze 4 so far

  1. 1

    Pawel said,

    Co do zawirusowanych, zarobakowanych komputerów w krajach rozwijających się – i braku osób które mogłyby zajmować się ich serwisem.

    Bardzo fajnie rozwiązała to firma http://www.oneroof.com z Seatle, która zajmuje się rozwijaniem frenczyzny dla telecentrów w Indiach.

    Na koniec dnia, przed zamknięciem lokalu, na wszystkich komputerach uruchamia sie aplikacja która ma zapisana poprawny obraz dysku, programów i rejestru bez żadnych zanieczyszczeń i po prostu go wgrywa. Komputery wiec sa serwisowane automatycznie… codziennie! 😉

  2. 2

    kkarpieszuk said,

    to tez jakies rozwiazanie. co to za aplikacja, darmowa?

  3. 3

    Marcin said,

    Super blog, przeczytałem wszystko, pozdrawiam. 🙂

  4. 4

    kkarpieszuk said,

    o dzieki 🙂 ale czuje ze ostatnio mi jakosc spadla, nie chce mi sie powiem szczerze pisac nawet, ale zmobilizowales mnie i wrzucilem jeden wpis 🙂


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: