Pocztówki wypisane

Przez chwilę nie było internetu, bo rozpadał się wielgachny deszcz, więc wziąłem się pisanie obiecanych pocztówek. Poszło całkiem łatwo.

Nawiązując do poprzedniego akapitu mogę opowiedzieć coś ciekawego. Jakiś czas temu Ewunia Wu zapytała mnie jaki ja tu mam adres. Zgodnie z prawdę odpowiedziałem, że nawet nie wiem, ale postanowiłem to ustalić.

I o dziwo okazało się, że niby takie banalne zadanie jest niewykonalne. Tu nie ma adresów. Są po prostu domy i domy sąsiednie. Ludzie w dowodach osobistych mają wpisaną tylko miejscowość bez dokładniejszego adresu. Jeśli chcesz komuś wyjaśnić gdzie mieszkasz, tłumaczysz po charakterystycznych znakach. Na przykład gdy ktoś Paula pyta gdzie mieszkamy, ten mówi, że koło domu mera. Prawda jest taka, że obok nas jest więcej domów, dom mera jest nieco dalej, koło siedziby dystryktu, ale wszyscy odpowiadają „achaaa” ze zrozumieniem.

Co więcej dowiedziałem się, że tak naprawdę nie mieszkam w miejscowości Nyamata, a okręgu Nyamata. Mieszkam w jakiejś wsi, tyle, że nie wiem gdzie się zaczyna wieś, a gdzie kończy miasteczko Nyamata. Nie zdradze Wam nazwy mojej wsi, bo nie pamiętam, a nie ma tu teraz nikogo, kogo mógłbym o to spytać. Obejrzyjcie komentarze pod tym wpisem; jak się dowiem, to tam to zamieszczę.

Zacząłem drążyć temat i dopytywać. A co jeśli chce się komuś coś wysłać? Innocent mówi, że zwyczajnie się nie da. Jeśli ktoś chce dostawać korespondencję, zakłada sobie skrytkę pocztową na poczcie. Paul taką ma i mówi, że jak coś chcę otrzymac od kogoś to mogę podawać adres. Właściwie to chcę coś otrzymać, ale może napiszę o tym w nowym wpisie, żeby nie zaginęło tu.

W Kigali widziałem siedzibę firmy kurierskiej, chyba DHL. Zapytałem więc Innocenta jak oni dostarczają i odpowiedział, że faktycznie dostarczą do domu, ale jak je identyfikują, sam nie wie.

Jeśli ktoś ma dostać ważne pismo urzędowe, na przykład dowód osobisty, nadawca umieszcza na przesyłce numer telefonu odbiorcy. Wtedy listonosz dzwoni i pyta gdzie odbiorcę można zastać i niesie w umówione miejsce. Taka ustawka na mieście, na odebranie zakupionego towaru na Allegro 😉

Trochę nadal nie mogę w to uwierzyć, że tu nikt nie jest nigdzie zameldowany, a domy nie mają numerów. Ale nie jedno mnie tu już dziwiło.

Tak więc: mieszkam koło Nyamata. Jeśli ktoś tam będzie, musi przeciąć boisko po przekątnej, minąć bank po prawej, potem w głębi siedzibę dystryktu za jakimiś krzakami, po lewej dom, w którym mieszka Miho (okazuje się, że mieszkamy bardzo blisko siebie, a nigdy się nie widzieliśmy), i jak już widać kościół protestancki, to mijamy pierwszy dom na prawo od niego i następny to już mój. Tak mniej więcej wygląda tutaj mój adres zamieszkania. 

 

Fragment mojej okolicy widzianej przez Google, z zaznaczonym domem, w którym mieszkam. Zdjęcie jest nieaktualne, bo główna droga jest już wyasfaltowana

Fragment mojej okolicy widzianej przez Google, z zaznaczonym domem, w którym mieszkam. Zdjęcie jest nieaktualne, bo główna droga jest już wyasfaltowana

Reklamy

Komentarze 3 so far

  1. 1

    Paweł said,

    Odbiegnę trochę od tematu wpisu i przekażę linkę do kliknięcia i poczytania:
    http://www.project10tothe100.com/intl/PL/index.html

    Może wpadniesz na niezły pomysł i będziesz mógł zmienić sporo więcej? 🙂

  2. 2

    kkarpieszuk said,

    juz to widzialem i nawet chcialem napisac o tym i chyba napisze 🙂 moze zaraz, ale chwalic za bardzo niestety nie bede

  3. 3

    […] Uncategorized &#183 Tagged google, ODA, polska pomoc, pomoc rozwojowa Paweł mi właśnie w komentarzu do poprzedniego wpisu pokazał, że Google uruchomiło całkiem sporą akcję pomocową. Jako, że […]


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: