Einstein wiecznie żywy

Wróciłem z Kibuyie, ale zanim walnę całe sprawozdanie ze zdjęciami, chciałem tak na szybko pokazać jedno zdjęcie. To nie prawda, że Albert Einstein nie żyje. I to nie prawda że jest stary, nie prawda też, że jest mężczyzną i w dodatku białym.

Ta pani kiedyś na pewno coś odkryje. Tak doniosłego, że wszyscy będą o tym mówić, choć większość nie będzie rozumiała o co tak naprawdę chodzi.

Ta pani kiedyś na pewno coś odkryje. Tak doniosłego, że wszyscy będą o tym mówić, choć większość nie będzie rozumiała o co tak naprawdę chodzi.

Zdjęcie zupełnie nie wymuszone 🙂 Zrobiłem jej dwa zdjęcia, a przy drugim widać chyba chciała być nieco ekstrawagancka.

To tyle na razie. Jutro (lub dziś, ale później) relacja z wyprawy do obozu uchodźców koło Kibuye, a na pewno jest co opowiadać. Jak często zdarza Wam się w jeden dzień przemierzyć prawie cały kraj dwa razy, uczestniczyć w szaleńczym pościgu krętymi osypującymi się drogami wysoko w górach, otrzeć o służbę więziennictwa, jedno z ministerstw Rwandy, zwiedzać kurorty, moczyć nogi w jeziorze z wystającymi z niego wulkanami, być w obozie dla uchodźców, być naciągniętym przez duchownego… Może wystarczy na zachętę 🙂 Jutro opiszę to i chyba podzielę na dwa artykuły, bo jest tyle do opowiadania, a na dodatek pstryknąłem ponad 120 zdjęć (ale wszystkich oczywiście nie wrzucę). Na razie mam tylko taką refleksję: mimo, że momentami wczoraj miałem wszystkiego dość, naprawdę wielce, wielce się cieszę, że tu jestem. Będę miał co opowiadać przez kawał życia. A gdybym był w Polsce? Pobudka, jedzenie, praca, komputer, jedzenie, spać… I tak każdego dnia.

Reklamy

1 Response so far

  1. 1

    Damian said,

    Hah! Kapitalne fotki 😀


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: