Weekend bez prądu

W sobotę około południa padł prąd. Jest już poniedziałek i nadal go nie ma. Wina ponoć dostawcy, ale przez weekend serwisanci nie pracują. Być może dziś ktoś przyjdzie zobaczyć co i jak.

Dwie noce przy świeczkach. W Polsce przy świeczkach się czeka co najwyżej na naprawę, maksium kilka godzin. Co robić jednak dwie noce bez prądu? Komputera nie ruszę, telewizora i tak nie mamy, książki nie poczytam bo szkoda oczu. Ot, leżenie godzinami i wpatrywanie się w sufit.

Ludzie tu są wyraźnie do tego przyzwyczajeni. Jedynie ja byłem zestresowany. Jak padł prąd to nikt nawet nie sprawdził co i jak. Dopiero jak zrobiło się ciemno zaczęto się rozglądać, czy zapłacone, czy da się coś zrobić… W niedzielę sam przycisnąłem Paula by chociaż gdzieś zadzwonił. Wszyscy sobie spokojni czekali, że może samo się. Ale nie samo się, kolejna noc bez światła.

I tradycyjnie fotka z ostatnich kilku dni 😉

Reklamy

Komentarze 2 so far

  1. 1

    Robert said,

    Twojego bloga czytam od początku a to z tej przyczyny ze wybieram sie na miesiac do Rwandy, wprawdzie dopiero za rok ale jade na 100% jak nic złego się nie wydarzy. Mam w Rwandzie chłopca którym sie opiekuje juz kilka lat tzn jest pod opieką misjonarzy a ja płace mu za szkołe, mieszkanie itp. i mam ogromną ochote go poznac osobiscie a ze ze mnie dodatkowo niespokojna podróżnicza duszyczka to kolejny cel moich podrózy to między innymi Rwanda. Chciałbym przy okazji sparwdzic czy rzeczywiscie mały otrzymuje pomoc i mam nadzieje ze nie bedzie musiał pracowac tak jak Samuel poniewaz jego historia deliktanie mówiąc bardzo mnie zasmuciła. Wracaj cało i zdrowo i duzo zapamiętuj chętnie wypytałbym Cię o parę rzeczy 😉 Pozdrawiam

  2. 2

    kkarpieszuk said,

    ooo, fajnie, ze sie komus moja pisanina przyda bezposrednio w przygotowaniach 🙂 mi przed wyjazdem bardzo brakowalo informacji o tym kraju, stad miedzy innymi pomysl na tego bloga


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: