Sterczy w ścianie mały pstryczek

…mały pstryczek, elektryczek. Czyj to jest wiersz? Brzechwy? Kiedy to piszę, nie mam Internetu, więc nie sprawdzę.

Tu nie jest tak łatwo jak w tym wierszu, że robimy pstryk i jest widno, robimy drugi pstryk i jest ciemno. Ciemno, widno, ciemno jasno… Kurcze, dlaczego ja tyle lat pamiętam ten wiersz?

Tu jak się robi pstryk to czasem nic się nie dzieje, czasem samo się robi pstryk i jest ciemno, czasem jest ciemno bez pstryk. Jak dotąd jednak nie zauważyłem by samo z siebie zrobiło się jasno (w elektryczny sposób, bez obaw, słońce cały czas wschodzi). Przedwczoraj w domu usłyszałem za oknem głośne pstryk i zrobiło się ciemno. Ciemność potrwała ponad godzinę, więc była okazja by siedząc przy latarce (o dziwo świeczek nikt tu nie używa) omówić jak działa elektryczność w Rwandzie.

Przede wszystkim infrastruktura końcowa. Prąd nie dociera tu jeszcze do wszystkich domów, a to jak to działa w domu, woła czasem o pomstę do nieba. Któregoś dnia zniknął w domu prąd. Włączanie bezpiecznika z powrotem dawało światło na jakieś 2 sekundy i prąd się znowu wyłączał. Za prąd było zapłacone więc Paul już wsiadał w samochód by jechać po pomoc. Ja tymczasem zacząłem się bawić różnymi włącznikami światła włączając je i wyłączając, także tymi, które prowadziły do przepalonych żarówek lub pustych wkrętów na żarówki (a takich tu w domu najwięcej) i włączałem na powrót bezpieczniki i za którymś razem nie wybiło ich. Wybiegłem więc z radością na drogę pokazując dla Paula palcem na dom. Jak to zrobiłeś? – zapytał. Udałem, że się znam ale że to zbyt skomplikowane by wytłumaczyć moim niepełnym angielskim 😉 Tak naprawdę nie wiem jak to zrobiłem. Ot przypadek.

W pracowni komputerowej wystarczy mocniej stuknąć krzesłem (faktycznie był taki przypadek) by prąd zniknął. Winna jest listwa zasilająca, do której wszystkie komputery są podłączone. Poklejona taśmą, z gniazdami tak rozchybotanymi, że włożone wtyczki nie trzeba wyciągać, a można z niej wytrząsnąć. Przypadkowe kopnięcie w nią nogą na bank wyłączy wszystki sprzęt. Nie wiem kto tu dba o porządek w tych sprawach, ale wczoraj w innym koncie sali znalazłem inną listwę, całkiem dobrą. Wymieniłem i dziś już chyba będziemy pracować bez stresu.

Teraz gdy to piszę laptop podłączony jest do gniazdka elektrycznego, które już dawno wypadło ze swojej puszki. Nie jest ono tu wyjątkiem.

Najczęstszy jednak przypadek braku prądu (tak też było dwa dni temu) to automatyczne wyłączenie się go z powodu skończenia się pieniędzy na koncie. Tu prąd bowiem dostarczany jest w opcji pre-paid. Trzeba najpierw zapłacić za daną ilość kilowatów i gdy wyczerpiemy je prąd jest automatycznie, bez żadnego ostrzeżenia odłączany.

Gdy zniknie prąd, należy pójść do punktu opłat za prąd i zapłacić. Podajemy numer naszego licznika i dostaniemy kod, który osoba w punkcie opłat za prąd otrzyma smsem od firmy dostarczającej energię (Elektrogaz).

Teraz trzeba wrócić do domu, przed którym na ścianie wisi urządzenie podobne do licznika zużycia prądu (zresztą taką funkcję też ma) z małą klawiaturką i wyświetlaczem. Klawiaturką wprowadzamy kod jaki otrzymaliśmy, przesuwamy wajchę i prąd znów jest. Proste, nie?

Szkoda, że to urządzenie nie ma choćby piszczałki, która by nas informowała, że zaraz będzie koniec prądu. Byłby czas na wyłączenie komputerów czy nawet pójście po nowy kod. A tymczasem koniec pieniędzy i łup. Koniec prądu. Choćby była północ. Wtedy to już czekaj po ciemku do rana.

Szczęściem w nieszczęściu (ale tylko dla mieszkańców naszego domu) jest fakt, że jedyny punkt opłat za prąd w Nyamata mieści się w telecentrum Paula. To jedno biurko w rogu sali komputerowej, za którym siedzi Juliet lub Pacicifique i przyjmują pieniądze i wysyłają smsy do elektrogazu. Tak więc Paul czy inni po prostu dzwonią, że skończył im się prąd i po chwili dostają kod smsem.

Juliet siedzi i kosi kasę za prąd

Juliet siedzi i kosi kasę za prąd

Tyle, że przedwczoraj, jak często ma tu to miejsce, nie działała też sieć GSM. Musieliśmy więc czekać aż chrzaniony MTN (którego mam już serdecznie dość – przypominam, że to oni mi (nie)dostarczają Internet) znów ruszy i uda się skontaktować z dostawcą energii.

Opowiedziałem Innocentowi jak to działa w Polsce. Że płacimy miesięczne rachunki i jak ktoś poważnie zalega z płatnościami, to odcinają prąd. Powiedział, że tu też tak było, ale Elektrogaz odchodzi od tego, na rzecz pre-paid. Bo tak jest im wygodniej. Ludzie czasem nie płacili, to trzeba było im wysyłać ponaglenia, poza tym wszystkim trzeba wysyłać rachunki. Teraz jak nie płacą to samo się wyłącza i po problemie (dla Elektrogazu).

Reklamy

Komentarzy 6 so far

  1. 1

    wojteks said,

    jako znienawidzony przez wielu liberał uważam że to właśnie jest bardzo dobre wyjście jeżeli chodzi o dostarczanie energii. nie ma kłopotu z takimi jak ja co nie płacą miesiącami, wiesz ile i za co płacisz. jedyne co bym zmodyfikował to piszczałka która by informowała że za 2 kwh skończy ci się prąd… a co do jakości infrastruktury – no cy ty? nie respektują tam przepisów bhp? co za kraj…

  2. 2

    Pawel said,

    A jak jest rozwiązywany problem podłączania się do sieci energetycznych na lewo? Nikt prądu nie kradnie?

  3. 3

    kkarpieszuk said,

    wojteks: i kto to pisze? 🙂 ile miesiecy zalegasz za prad i za internet? 😉 telefon spowrotem ci podlaczyli? 😉 😛

    pawel: niestety nie wiem. podejrzewam ze jest to mozliwe ale ludzie tu sa dziwnie uczciwi. nikt nie kombinuje za bardzo. nawet jezdza z dozwolona predkoscia. btw. predkosc poza miastem dozwolona to bardzo czesto… 40kmh 🙂 ale nie dziwie sie. kraj jest gorzysty, a ludzi na poboczach zatrzesienie. wracalem w sobote z buta z nad rzeki akagera do nyamata i nie bylo takiego momentu bym nie mial kogos w zasiegu wzroku

  4. 4

    mar said,

    Podobnie rozwiązywane są płatności świetlne w niektórych częściach GB. Z tym, że tam są zainstalowane piszczałki, a raczej alarmy, wyjące na pół dzielnicy. Zawsze wiadomo, komu zabrakło prądu.

  5. 5

    spo.k said,

    ===========================
    Konrad napisał:
    u prąd bowiem dostarczany jest w opcji pre-paid. Trzeba najpierw zapłacić za daną ilość kilowatów i gdy wyczerpiemy je prąd jest automatycznie, bez żadnego ostrzeżenia odłączany.
    ===========================

    Żeby nie szukać daleko – w Łodzi jest to całkiem popularne rozwiązanie. Na początku też mnie nieco dziwiło, bo w Białymstoku nigdy z czymś takim się nie spotkałem, ale jednak. Stosuje się je głównie w kamienicach zlokalizowanych w śródmieściu.

  6. 6

    Krysia said,

    Czy – poza niedociągnięciami natury technicznej i zerem na koncie pre-paidowym – prąd jest w Rwandzie dostępny non stop?


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: