Pierwszego dnia

Pomocy! Niech mnie ktoś stąd wyciągnie! Zabrali mi paszport i wsadzili razem z innymi muzungu do jakiejś obskurnej piwnicy, tu są skorpiony! Nie wiem co się dzieje, bo nikt nie mówi po angielsku, rozumiem tylko jak ciągle powtarzają la guerre. Wojna? Pewnie już mówią w telewizji albo i nie. Ja tu nie mam kontaktu z niczym. Zapłaciłem tysiąc dolarów jakiemuś dzieciakowi z maczetą by dał mi napisać to co piszę. Cały czas gryzą komary, leki mi też zabrali.

Żartowałem.

Nie wiem po kiego grzyba były mi te wszystkie obawy i stresy. Tu nie dość, że jest super, to jeszcze nie sprawdza się większość ostrzeżeń ze szkolenia z MSZ 🙂 Komary można liczyć na palcach jednej ręki, da wieczory za mną i nic mnie jeszcze nie ugryzło. Zamiast szoku kulturowego są fajoskie nowe zwyczaje. A ludzie są tak mili, że boję się, że któregoś dnia poczuję, że są aż za mili.

Jeden problem to brak netu. Kiedy to piszę jest 2 sierpnia, sobota, ranek, jem śniadanie. To znaczy, że za mną już dwie noce i jeden cały dzień. Nie wiem kiedy to opublikuje, Paul mówi, że modem zostanie naprawiony dopiero w poniedziałek, 4 sierpnia. Pewnie od razu wrzucę masę wpisów. Nawet jeszcze nie opublikowałem opisu podróży.

Na razie się dzieje tak mnóstwo rzeczy, że nie jestem w stanie tego wszystkiego dogłębnie opisać. Postanowiłem, że będę pisał zwięźle co się wydarzyło, a różne ciekawe aspekty rozwinę w wolnych chwilach w osobnych tematach.

A więc pierwszego dnia spałem w katolickim hostelu, obejrzałem Nyamata Teleservice Centre, pojechaliśmy do Kigali praktycznie na cały dzień, a wieczorem odbyło się party z okazji urodzin Pacifique, dziewczyny Paula, które nie ma nic wspólnego z europejskimi imprezkami.

Ok, to tyle. Na razie się czuję tak, że mógłbym mieszkać tu całe życie.

Reklamy

komentarze 3 so far

  1. 1

    makowiecki said,

    „wieczorem odbyło się party z okazji urodzin Pacifique, dziewczyny Paula, które nie ma nic wspólnego z europejskimi imprezkami” – no faktycznie zwięźle napisane…

    Taki ciekawy aspekt koniecznie wymaga bardziej szczegółowego rozwinięcia 😉

  2. 2

    kkarpieszuk said,

    kolejny wpis bedzie o tym. mam gotowych jeszcze chyba z 4 wpisy, kazdy po 3 strony a4 w wordzie. ale nie chce wszystkiego wrzucac na raz, bo nikt nie przeczyta. bede wrzucal po dwa i jak juz nadgonie braki, bede pisal pewnie z raz na dwa dni 🙂

    szkoda ze lacze takie wolne. mam full zdjec i ciezko wyslac. choc teraz w nocy ruszylo szybciej…

  3. 3

    Krysia said,

    Konrad, nie doceniasz nas!!! Nadgoń zaległości i wrzuć te teksty, żebyś potem pisał już tylko o tym, co aktualne.

    A w to: „Pomocy! Niech mnie ktoś stąd wyciągnie! Zabrali mi paszport i wsadzili razem z innymi muzungu do jakiejś obskurnej piwnicy, tu są skorpiony! Nie wiem co się dzieje, bo nikt nie mówi po angielsku, rozumiem tylko jak ciągle powtarzają la guerre. Wojna? Pewnie już mówią w telewizji albo i nie. Ja tu nie mam kontaktu z niczym. Zapłaciłem tysiąc dolarów jakiemuś dzieciakowi z maczetą by dał mi napisać to co piszę. Cały czas gryzą komary, leki mi też zabrali.”
    i tak nikt by Ci nie uwierzył 😉 przynajmniej nie ja


Comment RSS

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: