Do wyjazdu miesiąc i 8 dni

Wpis poruszy po krótce kilka spraw, jakie uzbierały się przez weekend. Nie wiedziałem jaki dać tytuł. Może być taki?

Nie uwierzycie, ale znów jestem chory. Znów angina, zatem raczej nazwałbym to niewyleczniem do końca poprzedniej infekcji. Jutro się chyba poddam i pójdę w końcu do lekarza.

Zdjęcia do gazety zrobione. Tak jak pisałem, jak będzie już artykuł, dam znać. Jeśli sam będę wiedział, bo autorka jutro wybywa z  Polski i o publikacji artykułu i jej miejscu zdecyduje ktoś inny, w tej chwili dla mnie anonimowy.
Zatem może jak ktoś zobaczy coś o mnie w „Teraz Białystok”, „Kurierze Porannym” lub „Gazecie Współczesnej” mógłby mi dać znać? 😉

Wszyscy ponoć ustawiają się dziś w długaśne kolejki po jakąś książkę, a do mnie dziś dotarła paczka z MSZ z książką. Pieczone gołąbki… Nie wiem czy to ta sama książka, ale jestem szczęśliwy. To poradnik „Polak za granicą” dostępny w Internecie. Tyle, że ja oczywiście dostałem wersję papierową. Ponad 700 stron opisów wszystkich krajów świata!
W paczce ponadto był też poradnik dla wolontariuszy polskiej pomocy, ale przyznam, że na razie obejrzałem go pobieżnie.

Udało się w końcu założyć blog dla pozostałych wolontariuszy Polskiej Pomocy. Znaleźć go można pod adresem http://wolontariat2008.wordpress.com/ i w RSS w panelu bocznym mojego bloga. Na razie jest tylko jeden artykuł Judyty; wszyscy inni autorzy powoli się rejestrują. Mam nadzieję, że blog nabierze tempa.

Wczoraj w Wiadomościach TVP pokazano krótki reportarz z Rwandy. Fajnie zobaczyć kraj do którego się jedzie 🙂 Relacjonowano uroczystość nadania imion 20 gorylom górskim. I tu się nadaża okazja do wstawienia jednego z moich ulubionych zdjęć 🙂

Młody goryl górski

Mam więcej zdjęć małych gorylków, na wszystkich wyglądają równie super 🙂

Turystyka związana z obserwacją goryli górskich to jedna z ważniejszych gałęzi gospodarczych kraju; dlatego też między innymi wczoraj ta uroczystość – taki happening. Im więcej media powiedzą, tym więcej turystów przyjedzie.

Ja niestety sobie nie pooglądam 😦 Raz, że rezerwaty są w dokładnie drugim końcu kraju (co prawda małego), dwa, że wstęp ponoć kosztuje 500$. No ale nie jadę przecież do Rwandy wypoczywać 😉 Może kiedyś załapię się jako wolontariusz pomagający tym zwierzętom? 😉

Advertisements
%d blogerów lubi to: